Archive for November, 2001

Krakusi z Lachami

Friday, November 9th, 2001

Rozmowa z Jerzym Adamikiem wojewodą małopolskim.

- Wicewojewodami, jak wieść niesie mają być osoby pochodzące z tarnowskiego i miechowskiego. Zbarakło wśród nich przedstawicieli górali i Lachów. Czy te regiony nie stracą na takim układzie personalnym w kierownictwie władz województwa?

- Przestrzegałbym przed stosowaniem ,geograficznego” klucza w analizowaniu rządowych nominacji. Znana jest sprawa niezadowolenia niektórych przedstawicieli śląskiej lewicy z pominięcia ich reprezentantów przy tworzeniu Rady Ministrów.

Taka reakcja nie spotkała się z aprobatą ani koalicji rządowej, ani opinii publicznej. Rozwój poszczególnych regionów nie polega dzisiaj na szukaniu dostępu do wszechwładnych decydentów.

W latach dziewięćdziesiątych zrealizowane zostały dwie znaczące reformy samorządowe, najpierw gminna, następnie powiatowa i wojewódzka. Kiedy mówi pan o ,układzie ścisłego kierownictwa władzy województwa”, to proszę pamiętać, że władzą wojewódzką jest Sejmik z Marszałkiem na czele. Wojewoda, owszem sprawuje nadzór na samorządem, ale tylko w zakresie legalności jego decyzji.

- Co stanie się z placówką zamiejscową Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Nowym Sączu? Jeśli pozostanie, to czy szykują się zmiany kadrowe? Kogo zamierza Pan powołać na szefa tej jednostki i czy będą tu obowiązywały kryteria polityczne?

- Stanowczo za wcześnie na rozmowę o konkretnych decyzjach personalnych. Poza tym oczywiste jest, że decyzje kadrowe poznają najpierw ich adresaci, trudno by dowiadywali się o nich z mediów. Kryteria polityczne przy obsadzaniu najważniejszych stanowisk w administracji terenowej muszą obowiązywać, ponieważ administracja ta winna realizować politykę rządu.

Co do losów placówek zamiejscowych Urzędów Wojewódzkich – zapowiadana przez premiera konieczność ,odchudzania” administracji na pewno i je dotknie. Ale decyzje zapadną dopiero po wnikliwej analizie sytuacji każdej placówki.

- Czy w sprawowaniu wysokiego urzędu państwowego w Małopolsce, będzie się Pan kierował krakocentryzmem, czy też tereny dawnego województwa nowosądeckiego mogą liczyć wreszcie na większe zainteresowanie ze strony władzy? Chodzi tu szczególnie o rozwój gospodarczy, o większą ilość potrzebnych inwestycji.

- Mogę z całą mocą zapewnić, że nie będę kierował się w swojej pracy, jak pan to nazwał ,krakocentryzmem”. W toku swojej społecznej i politycznej aktywności wielokrotnie dawałem wyraz przekonaniu, że prawdziwe problemy naszego kraju najtrafniej można dojrzeć z perspektywy małej miejscowości, z perspektywy polskiej prowincji.

To nie śródmieścia metropolii, lecz garbate niejednokrotnie Rynki miasteczek odmierzają rytm życia narodu. A co do Sądecczyzny – jej uroda i ekologiczna czystość są szansą dla całej Małopolski. Przecież to nie przemysł czy kopalnie będą wyznaczać kierunki ekonomicznego rozwoju.

Oprócz najnowocześniejszych technik komunikacyjnych właśnie atrakcyjność turystyczna może decydować o losie poszczególnych regionów. Jestem przekonany, że walory Sądecczyzny zostaną dostrzeżone nie tylko z perspektywy Krakowa, ale i Warszawy.

- Żeby zrealizować marzenia o rozwoju turystyki w jednym z najpiękniejszych regionów Polski, trzeba wreszcie zainwestować w drogi. Jakie są Pańskie plany związane z budową na Sądeccyźnie i Podhalu nowych szlaków komunikacyjnych. Czy doczekamy się i kiedy nowoczesnego przejścia granicznego ze Słowacją?

- Na terenie naszego województwa, także na terenie Sądecczyzny i Podhala, planowane są inwestycje zmierzające do usprawnienia transportu drogowego i kolejowego. Jestem poważnie zainteresowany powodzeniem tych działań i dlatego dołożę wszelkich starań, by się powiodły.

Nowe szlaki komunikacyjne i modernizacja już istniejących dróg to olbrzymia szansa dla Małopolski. Tylko rozwijając infrastrukturę możemy wspierać przemysł i turystykę. To zaś prosta droga do ograniczenia skali bezrobocia.

W planach mamy m.in. przebudowę trasy nr 7 i 47 popularnie zwanej ,zakopianką”, której celem jest doprowadzenie tej drogi do parametrów drogi ekspresowej. Już trwa modernizacja odcinka Chabówka – Rdzawka, a w przygotowaniu jest odcinek Myślenice – Lubań.

Finalizowana jest także budowa obwodnicy gorlickiej oraz rozpoczyna się modernizacja drogi wojewódzkiej Moszczenica – Gorlice – Konieczna – granica państwa. Planujemy także modernizację drogi nr 99 z Brzeska do Nowego Sącza na odcinku wzdłuż Jeziora Rożnowskiego, choć te plany dotyczą nieco odleglejszej przyszłości.

Podstawowym przedsięwzięciem na tym terenie w układzie kolejowym są, niestety również odległe, plany budowy linii kolejowej Podłęże – Piekiełko, która zdecydowanie skróciłaby czas podróży do Zakopanego i Nowego Sącza.

Jeśli chodzi o przejścia graniczne ze Słowacją to ze względu na położenie geograficzne naszej granicy nie ma szans na powstanie tu nowoczesnego przejścia dla każdej formy transportu.

Moje działania w tym względzie zmierzać będą raczej w kierunku unowocześniania już istniejących oraz budowie nowych przejść, w których ruch jest ograniczony do samochodów osobowych, a docelowo także ciężarowych do 7,5 tony.

Przykładem takiego przejścia jest Winiarczykówka – Bobro, którego oddanie przewidziane jest w przyszłym roku. Jestem przekonany, że rozbudowując infrastrukturę komunikacyjną w naszym województwie uda nam się pogodzić względy ekonomiczne z walorami ekologicznymi Małopolski.

- Mamy Stanisława Pajora ,swojego” człowieka w strukturach Urzędu Wojewódzkiego. Jak dotąd, z dobrym skutkiem zajmuje się sprawami rolnictwa. Kiedyś reprezentował PSL, dziś jest bezpartyjnym urzędnikiem. Czy zachowa go Pan w korpusie dyrektorów? A może szeregi tego gremium powiększą także inni Sądeczanie, kto?

- Wspomniałem już, że nie miejsce i czas na omówienie konkretnych spraw personalnych. Mogę jedynie zapewnić, że nasza koalicja nie obejmowała władzy z myślą o , czterech tysiącach posad” do obsadzenia, co z takim rozmachem realizowali nasi poprzednicy.

Co więcej, premier Leszek Miller dokonując aktu wręczenia nominacji nowym wojewodom, podkreślił, że są oni reprezentantami rządu, a nie jakiejkolwiek partii politycznej. Dlatego o ocenie urzędników wysokiego szczebla właśnie ich przydatność dla realizacji programu rządu musi być brana pod uwagę, a nie rodowód polityczny.

Rzecz jasna każdy taki urzędnik musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy do realizacji programu obecnego rządu chce się przyczynić.

- Panie Wojewodo, w latach młodości miał Pan sporo kolegów mieszkających dziś na ziemi sądeckiej? Czy pozostały stare sentymenty, czy ma Pan kontakty z tymi ludźmi, czy może teraz po objęciu przez Pana stanowiska szukają pretekstu do ,odświeżenia” przyjaźni?

- Młodość studencką spędziłem w ,Żaczku”, akademiku przynajmniej w tamtym czasie najbardziej w Krakowie znanym i sławnym. Mieszkało tam wielu Sądeczan, niektórzy wodzili rej, na czele z Antkiem Potoczkiem, potomkiem rodziny tak zasłużonej dla ruchu ludowego na Sądecczyźnie.

Oczywiście, że z wieloma kolegami z tamtego czasu utrzymuję kontakty, przecież to w młodości zawiązują się najtrwalsze przyjaźnie. Czy niektórzy obecnie ,szukają pretekstu do odświeżania przyjaźni”? Mam nadzieję, że stosunek moich przyjaciół i kolegów do mnie nie jest zależny od zajmowanego stanowiska.

A jeżeli idzie o uprawnienia kadrowe wojewody, daleko mniejsze niż się powszechnie sądzi, to w ich realizacji żadne względy koleżeństwa nie mogą odgrywać jakiejkolwiek roli. Liczy się tylko przydatność merytoryczna.

- Kiedy odwiedzi Pan Sądecczyznę? Czy zaproszenie do przyjazdu na poważne rozmowy o przyszłości regionu może np. złożyć Panu nasz oddział ,Gazety Krakowskiej”?

- Na pewno będę wielokrotnie na Sądecczyźnie, tak w najbliższym czasie jak i przez całą kadencję. I nie używałbym tu słowa ,odwiedziny”. Bywanie w większych i mniejszych miejscowościach województwa to jeden z elementów codziennej pracy wojewody i jego zastępców.

Zaproszenie sądeckiego oddziału ,Gazety Krakowskiej” przyjmę ze szczególną przyjemnością. Dobrze wiem, jak wielką poczytnością i autorytetem cieszy się na ziemi sądeckiej Wasza gazeta. Zawsze będę wdzięczny za redakcyjne uwagi o pracy rządu i jego wojewódzkiego przedstawiciela, także uwagi krytyczne, choć do takich chcielibyśmy dawać jak najmniej okazji. Serdecznie pozdrawiam Czytelników ,Gazety Krakowskiej”.

- Dziękuję za rozmowę.

Jerzy Adamikma 46 lat. Urodził się w Kluczach. Jest absolwentem Wydziału Historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończył też studia podyplomowe z zarządzania na akademii ekonomicznej i kurs dla członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.

Działał w ruchu studenckim, należał do PZPR, był m.in. sekretarzem Zarządu Głównego ZSMP w 1989 r. Przez dwie ostatnie kadencje był radnym i wiceprzewodniczącym klubu radnych SLD w krakowskiej Radzie Miasta. Żonaty, ma dwie córki. Wakacje spędza nad Bałtykiem i w górach.

Autor artykułu: bit

Stop papierosom

Friday, November 9th, 2001

Palenie nie jest ani zdrowe, ani modne, ani nie pomaga rozwiązać problemów. Wręcz przeciwnie – może problemy stwarzać – starali się o tym przekonać nauczyciele, pedagodzy, młodzież z grup liderów promocji zdrowia. Przekonywali przez całe 10 miesięcy – tyle właśnie trwał międzyszkolny program profilaktyki nikotynizmu i promocji zdrowego stylu życia przygotowany przez Nowosądeckie Stowarzyszenie Pedagogów STOP.

W akcji wzięło udział kilkadziesiąt szkół z terenu Małopolski i Śląska – tym sposobem parotysięczna rzesza dzieci i młodzieży miała nie lada frajdęÉ

- Program nie bazował bynajmniej na smętnych pogadankach o szkodliwości nałogu – te jak pokazała rzeczywistość niewielki odnoszą skutek – mówi Maria Sułkowska, prezes zarządu stowarzyszenia STOP. – Obok tematycznych warsztatów, gdzie mowa była o zagadnieniach dotyczących problemu, zorganizowaliśmy też konkursy, happeningi, przedstawienia teatralne, były burze mózgów, sesje plakatowe, a nawet profilaktyczno – terapeutyczny obóz żeglarski.

Staraliśmy się unikać prawienia morałów, nakazów i zakazów, bo chyba nie tędy droga. Naszym głównym celem było pokazanie młodzieży alternatywy dla nałogu, zachęcenie do zdrowego trybu życia, sprowokowanie refleksji.

Dużą rolę w programie odegrali liderzy promocji zdrowia – młodzi ludzie, którzy wspólnie uczą się, bawią, pracują, tworzą grupy dobrych przyjaciół, których cechą wspólną jest to, że żyją bez nałogów, a jednocześnie żyją ciekawie. Spotkania i rozmowy z liderami przekonały niejednego z uczestników programu, że można atrakcyjnie spędzić czas bez papierosa i bez nałogów w ogóle.

- Staraliśmy się włączyć w nasze działania również rodziców dzieci i młodzieży – tłumaczy Maria Sułkowska. – No i rzecz jasna nauczycieli, którzy podobnie jak rodzice nie zawsze do końca rozumieją mechanizmy uzależnień i wchodzenia swoich podopiecznych w nałogi, a bardzo często nie potrafią też o tym rozmawiać z młodymi, wspierać ich i odpowiednio działać wychowawczo.

Trzeba przede wszystkim zdawać sobie sprawę z tego, że zła profilaktyka może nie tylko nie pomagać, ale i szkodzić. Dlatego staramy się wypracować profilaktykę mądrą, taką, która zainteresuje uczniów i która do nich trafi.

Staramy się też zapoznać z zasadami tej profilaktyki jak największe grono nauczycieli i rodziców, bo to oni obcują z dziećmi najczęściej i mają im najwięcej do powiedzenia.

Za niespełna tydzień w nowosądeckim DKK nastąpi uroczyste podsumowanie programu. Dr Jerzy Gala wygłosi wykład pt. ,Wpływ palenia na zdrowie w polskiej rodzinie”, młodzież szkolna przedstawi barwną inscenizację zatytułowaną ,Sąd nad papierosem”, nauczyciele ogłoszą wyniki konkursów na plakat, wiersz i piosenkę promującą zdrowy tryb życia. Impreza odbędzie się 15 listopada. Początek – godz. 11.

Autor artykułu: Iwona KAMIEŃSKA

Koszykówka juniorów

Friday, November 9th, 2001

W ostatniej kolejce ligi juniorów w derbowym spotkaniu zespołów z byłego województwa nowosądeckiego spotkały sią drużyny: STS WACTUR Nowy Sącz - GLIMAR Gorlice 85:95 (24:11, 22:28, 20:29, 19:27).

Glimar zajmuje trzecią pozycję w tabeli, za Koroną Kraków i Unią Tarnów. Sądeczanie są na piątej pozycji. Tabelę zamyka Wisła Kraków zajmując 9 pozycję.

Autor artykułu: Dariusz GRZYB

Zaproszony przez Francuzów

Thursday, November 8th, 2001

Tomasz Nowak, pięściarz zawodowej grupy bokserskiej Roleski Boxing Team został zaproszony na Galę Boksu Zawodowego do Paryża. 23 listopada ma tam skrzyżować rękawice z miejscowym przeciwnikiem, który ma na swoim koncie 5 zawodowych pojedynków.

Do tej walki Tomek przygotowuje się w Nowym Sączu, natomiast już od poniedziałku ćwiczyć będzie na obozie specjalistycznym w Straszęcinie.

- Od dłuższego czasu współpracujemy z zawodową grupą z Francji – mówi Grzegorz Rutkowski, promotor grupy Roleski Boxing Team. - Pomoc okazał nam również Jan Giel, szef Śląskiej Grupy Zawodowej.

Inny z sądeckich pięściarzy, Tomasz Gargula już 24 listopada wystąpi na Gali Boksu Zawodowego w Łodzi.
Przeciwnik jego nie został jeszcze ustalony.

- Otrzymaliśmy ostatnio bardzo interesującą propozycję – dodaje Rutkowski. - Tomasz Gargula mógłby stoczyć w przyszłym roku pojedynek o mistrzostwo świata federacji WBC. Poważnie się nad tym zastanawiamy.

Autor artykułu: Dariusz GRZYB

Międzynarodowe szkolenie

Thursday, November 8th, 2001

Czerech młodych wolontariuszy z Sądecczyzny zakwalifikowało się do programu Polskiej i Niemieckiej Fundacji dzieci i Młodzieży ,Młodzi Wolontariusze”.

Na seminaria do Warszawy i Berlina zaproszeni zostali Rafał Orzechowski z Nowego Sącza, Łukasz Majorek i Konrad Jaśkiewicz z Gorlic oraz Michał Radziechowski ze Starego Sącza.

15 osób z Polski i tyleż samo z Niemiec wieku 17-22 lat weźmie udział w cyklu szkoleń, na których poznawać będą najbardziej nowoczesne modele pracy w młodzieżowych organizacjach pozarządowych.

Program ma na celu nauczyć młodych obywateli efektywnego działania w lokalnym środowisku, skutecznego pomagania potrzebującym.

Autor artykułu: Iwona KAMIEŃSKA

UKS Kochanowski

Thursday, November 8th, 2001

Młodzi siatkarze, w większości absolwenci Szkoły Podstawowej nr 18 w Nowym Sączu, obecnie uczęszczający do Gimnazjum nr 2 występują z powodzeniem w rozgrywkach ligi młodzików oraz juniorów młodszych.

Pierwszym trenerem klubu była Elżbieta Seruga. O klubie tym już było głośno. Przed dwoma laty UKS Kochanowski wywalczył mistrzostwo Małopolski w minisiatkówce.

Przed rokiem ponownie sięgnął po tytuł najlepszej drużyny w Małopolsce. Na mistrzostwach kraju rozegranych w Zabrzu sądeczanie znaleźli się w gronie zespołów z pierwszej ósemki.

Ponadto wywalczyli w Krakowie Puchar Niepodległości.
Dwóch zawodników z UKS Kochanowski: Leszek Zięcina i Michał Zelek zostało powołanych do kadry województwa małopolskiego w kategorii młodzików.

Trenerem, a zarazem prezesem klubu jest Mieczysław Seruga. Trzon drużyny stanowią: Mateusz Mrozek, Marcin Kaczor, Tomasz Fiut, Tomasz Maciuszek, Leszek Zięcina, Bartłomiej Ignaczak, Michał Zelek, Michał Pajor, Przemysław Telega, Sebastian Matusik, Rafał Drożdż, Wojciech Basta.

- Do obecnego sezonu przygotowywaliśmy się na obozie sportowym w Laskowej – mówi sekretarz klubu A. Ignaczak. - Zaprocentowało to dobrymi wynikami. W dotychczas rozegranych spotkaniach drużyna młodzików nie przegrała żadnego spotkania pokonując kolejno Sokół Tarnów, GKPS Gorlice i LKS Bobową.

Warto podkreślić, że działalność opiera się na społecznej pracy trenera i rodziców oraz sponsorów, do których należą: Goldruk Wojciecha Gołachowskiego, firmy usługowe INKO 2001 Krzysztofa Kaczora i Krzysztofa Łukasika oraz ESKA Stanisława Owsianki.

Wszyscy młodzi zawodnicy urodzeni w 1986 roku i młodsi, którzy chcą trenować siatkówkę mogą zgłaszać się na zajęcia UKS Kochanowski w środy, piątki o godzinie 16.30 na nowej hali widowiskowo-sportowej w Nowym Sączu, przy ulicy Nadbrzeżnej.

Liga młodzieżowa
UKS GIMNAZJUM nr 2 – BOBOWA 3:2 (25:13, 24:26, 12:25, 25:20, 15:7). Sędziował: Kazimierz Mordarski.

UKS GIMNAZJUM nr 2: R. Drożdż, M. Pajor, L. Zięcina, S. Matusik, M. Zelek, B. Ignaczak oraz P. Telega. Trener: M. Seruga.

BOBOWA: W. Przywara, A. Drozd, S. Niepsuj, J. Wąsowski, P. Święs, G. Nalepka oraz M. Ligęza, Ł. Mucha. Trener: R. Pater.

Po bardzo dobrym spotkaniu lepsi w rozgrywkach ligi małopolskiej młodzików okazali się sądeczanie.

Autor artykułu: Dariusz GRZYB

Co nam zostanie z tych ulg?

Wednesday, November 7th, 2001

Dziś Sejm rozpocznie prace nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (PIT). Drugie i trzecie czytanie planowane jest na przyszły wtorek. Potem ustawa trafi do Senatu; jeśli ten będzie chciał wprowadzić dodatkowe poprawki, podatki wrócą do Sejmu. Następnie ustawa trafi na biurko prezydenta. Aby zmiany w podatku PIT mogły obowiązywać od 2002 r., muszą być opublikowane w Dzienniku Ustaw do końca listopada.

Zasadnicza propozycja rządu to zamrożenie na dwa lata progów podatkowych, przy corocznej waloryzacji kwoty wolnej od podatku. W tym roku jest to 2.596 zł, w 2002 r. kwota ta ma być zwiększona do 2.727,16 zł. Zmienić ma się także sposób jej waloryzowania: dotychczas była ona co roku podnoszona o wskaźnik przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, uzyskanego w okresie trzech pierwszych kwartałów roku poprzedzającego rok podatkowy. Projekt zakłada, że kwota wolna od podatku, a od 2004 r. także progi podatkowe, będą waloryzowane o wskaźnik inflacji za pierwsze trzy kwartały roku poprzedzającego rok podatkowy.

Zamrożenie progów oznacza, że kto w ciągu roku zarobi maksymalnie 37.024 zł, ten zapłaci 19 proc. podatku, przy dochodach od 37.024 zł do 74.048 zł – 30 proc. od nadwyżki ponad 37.024 zł, a po przekroczeniu 74.048 zł podatek wyniesie 40 proc. od nadwyżki powyżej 74.048 zł.

Kto nabył, ten ma

Proponowana przez rząd likwidacja niektórych ulg podatkowych budzi niezadowolenie, raczej nikt nie lubi, gdy mu się coś zabiera. A zabrana ma być tzw. duża ulga budowlana, z której w 2000 r. skorzystało sporo osób, odpisując od dochodu nieco ponad 3,1 mld zł. Odpis za ten rok też może być znaczny, bo kto jeszcze w br. rozpocznąłby inwestycje, ten do 2004 r. zachowa prawa nabyte. Podobnie ma być z oszczędzaniem w kasie mieszkaniowej – można się do nie zapisać w br., bo w 2002 r. ulgi z tego tytułu może nie być.

Rekompensata w kredycie

W zamian rząd proponuje nową ulgę – odliczanie od dochodu odsetek od kredytów zaciągniętych na sfinansowanie własnych inwestycji mieszkaniowych podatnika. Możnaby z niej korzystać dopiero po zakończeniu w ciągu 3 lat kredytowanej inwestycji i nie korzystać z dotychczasowych ulg budowlanych. Projekt nie ogranicza okresu odliczenia, podatnik korzystałby z niego tak długo, jak długo będzie faktycznie płacił odsetki od kredytu. Ulga dotyczyłaby wszystkich kredytów zaciągniętych na cele mieszkaniowe od 1994 r., odliczać jednak będzie można odsetki zapłacone po 1 stycznia 2002 r.

Haracz od lokat i paczek

Rządowy projekt zakłada też zryczałtowany 20-procentowy podatek od odsetek bankowych lokat terminowych i a vista, obligacji skarbu państwa i komunalnych oraz dochody z udziału w funduszach kapitałowych, ale z wyłączeniem funduszy emerytalnych. Nieopodatkowane byłyby zyski z lokat i obligacji nabytych przed ogłoszeniem ustawy podatkowej, tj. przed 30 bm. Lokaty założone między 30 bm. a 1 marca 2002 r. oraz uzyskane w tym czasie dochody z jednostek uczestnictwa w funduszach nie będą opodatkowane do końca lutego. Podatek będzie naliczany od marca.

Zakłada się opodatkowanie paczek świątecznych i bonów, które otrzymują pracownicy w swych firmach. Także wartość wynajmu mieszkania przez pracodawcę pracownikowi, jeżeli ten jest zatrudniony poza miejscem stałego zamieszkania.

Na proponowanych zmianach budżet państwa ma zyskać 4,3 mld zł, w tym 2 mld zł z opodatkowania oszczędności.

W 2002 r. pozostałaby ulga remontowa, na odpłatne dokształcanie i doskonalenie zawodowe podatnika, kształcenie w szkołach wyższych, dojazd dzieci do szkół. Od przyszłego roku od podatku będzie można potrącić składkę na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 7,75 proc., niezależnie od faktycznej wysokości tej składki.

Jeszcze odpiszemy

Większość obowiązujących w br. wydatków odpiszemy od podatku. Jest to zwykle 19 proc., ale nie więcej niż ustalony limit.

* 161.000 zł – na kontynuację budowy wielorodzinnego budynku mieszkalnego z przeznaczeniem na wynajem znajdujących się w nim co najmniej 5 mieszkań; odliczamy od dochodu wydatki poniesione przed 1 stycznia 2001;

* 30.590 zł – inwestycyjne wydatki na własne cele mieszkaniowe (tzw. duża ulga budowlana) poniesione i odliczone po raz pierwszy po 31.12.2000 r.; mogą być odpisane od podatku nie dłużej niż przez 4 kolejne lata, licząc od pierwszego odliczenia;

* 9.660 zł – na oszczędzanie w kasie mieszkaniowej; by tyle odliczyć, trzeba wpłacić w br. 30.590 zł;

* 4.620 zł – na remont i modernizację budynku lub z tytułu wpłat na wyodrębniony fundusz remontowy wspólnoty i spółdzielni mieszkaniowej, a 3.850 zł na remont mieszkania; to ulga trzyletnia, może być wykorzystana jednorazowo w danym roku lub w ciągu trzech lat (2000-2002); by z niej skorzystać, trzeba wydać w tym czasie minimum 462 zł;

* 770 zł – na remont instalacji i urządzeń gazowych w mieszkaniu lub domu;

* 350 m kw. gruntu – 19 proc. od podatku wydatków na zakup gruntu lub prawa wieczystego użytkowania gruntu pod budowę budynku mieszkalnego, które nie mogą przekraczać iloczynu powierzchni 350 m kw. i ceny jednego m kw. z dnia nabycia gruntu lub wieczystego do niego prawa; w cenę działki wlicza się opłatę notarialną , skarbową i ewentualną prowizję pośrednika;

* 700 zł – wydatki na odpłatne kształcenie w szkołach wyższych;

* 19 proc. wydatków na dojazd dzieci własnych i przysposobionych do szkół publicznych i niepublicznych o uprawnieniach szkół publicznych, znajdujących się poza miejscem zamieszkania dzieci,

* 399 zł – wydatki na własne odpłatne dokształcanie i doskonalenie zawodowe; także dla studentów powyżej 35 lat;

* 399 zł – na zakup przyrządów i pomocy naukowych, związanych z wykonywanym zawodem lub pracą; ulga przysługuje podatnikowi osiągającemu przychody ze stosunku pracy, stosunku służbowego, spółdzielczego i pracy nakładczej; każdy z małżonków korzysta z ulgi oddzielnie;

* 370,24 zł – na odpłatne leczenie (wizyty, usługi, badania, analizy itp.) w prywatnych gabinetach i spółdzielniach lekarskich;

* 2.100 zł – na cele rehabilitacyjne, m.in. opłacenie przewodników (także psa przewodnika) osób niewidomych I lub II grupy inwalidztwa oraz osób I grupy inwalidztwa z niepełnosprawnością narządów ruchu, używanie na dojazd na niezbędne zabiegi leczniczo-reheabilitacyjne własnego samochodu osobowego; na zakup leków (ulga dla osób z orzeczeniem o niepełnosprawności) odliczyć można nadwyżkę wydatków przekraczających 140 zł miesięcznie.

Autor artykułu: ECe

Niepokój rodziców

Wednesday, November 7th, 2001

W najbliższą sobotę, samolotem startującym z warszawskiego Okęcia po godzinie 6.00, odleci na Wyspy Bahama czworo najmłodszych polskich tenisistów, 12 i 14-latków. Uczestniczyć oni będą w finale Nike International Masters, czyli w ostatecznej rozgrywce nieoficjalnych mistrzostw świata w kategoriach wiekowych 12 i 14-latków.

W biało-czerwonym kwartecie jest krakowianka, grająca w barwach Górnika Wieliczka, Agniszka Radwańska, najlepsza w Polsce wśród 12-latek. Co zrozumiałe, cieszy się z perspektywy dalekiej eskapady, a do samego turnieju podchodzi nadzwyczaj spokojnie. Zaniepokojeni są natomiast rodzice Agnieszki. – Nie ukrywam, że nie jesteśmy spokojni. Przecież wszyscy wiemy, jaka jest teraz sytuacja międzynarodowa. Być może z tego powodu polska ekipa lecieć będzie na Wyspy Bahama dosyć okrężną drogą. Najpierw do Londynu, ale później już przez Manilę. Nie dopuszczamy jednak myśli, że mogłoby się stać coś złego. Ekipa będzie przecież pod dobrą opieką – mówi ojciec Agnieszki, Robert Piotr Radwański.

Z małymi tenisistami polecą na Bahama szef wyszkolenia PZT, Wojciech Andrzejewski i przedstawiciel na Polskę firmy Nike. Turniej trwać ma od 11 do 18 listopada. Czyli biało-czerwoni reprezentanci wyjdą na korty niejako prosto z samolotu. Szkoda więc, gdyż jakby nie wzięto pod uwagę zmiany czasu i klimatu, a także specyfiki kortów na Paradise Island na Bahama. A place do gry pokryte zostały granulatem żużlowym, czyli nawierzchnią na jakiej w Polsce się nie gra. – Do tej pory nasi reprezentanci przegrywali w Nike Masters zazwyczaj w swoich pierwszych grach. Czyli plan wydaje się być prosty… – stwierdza Robert Piotr Radwański.

Autor artykułu: BAT

Młodzież na egzaminach

Wednesday, November 7th, 2001

Przed czterema ostatnimi meczami rundy jesiennej wydawało się, że Cracovia, która znajdowała się w nieciekawym położeniu, zajmując dwunaste miejsce w tabeli, z 17-ma punktami, będzie miała trudności, by przed rundą rewanżową zapewnić sobie względny spokój. Wszak czekały ją konfrontacje z liderem – Stalą Stalowa Wola i trzy wyjazdowe pojedynki.

W dodatku zmorą zespołu były potworne osłabienia kadrowe. O dziwo ,pasy” wywalczyły remis ze Stalą Stalowa Wola, a mogły nawet wygrać, a z dwóch pojedynków na obcych boiskach – z beniaminkami – Starem Starachowice i Świtem Krzeszowice – przywiozły komplet punktów. 24 ,oczka”, nawet w kontekście wizyty w Mościcach i potyczki z Unią Tarnów, muszą zadowalać.

Trener Grzegorz Kmita może nie jest cudotwórcą, ale na pewno sprawnym szkoleniowcem, doskonale dobierając taktykę i skład do aktualnej sytuacji.

Choć akurat w Krzeszowicach zgubna taktyka krakowian -niepotrzebne cofnięcie się i rozpaczliwa obrona wyniku – mogła okazać się brzemienna w skutkach.

- Jesteśmy osłabieni – twierdzi trener Grzegorz Kmita, tak więc ruchy kadrowe nie mogą być wielkie i nie było sensu zmieniania układu, który sprawdził się w Starachowicach, stąd postawienie Bagnickiego na stoperze.

Dla tego piłkarza to chyba wreszcie odpowiednia funkcja, jest bowiem bardziej produktywna niż gdyby grał w drugiej linii.

A skoro o niej mowa, to tacy zawodnicy jak Bednarz, Rosiek, Baran przechodzą trudny egzamin, nie mając wsparcia w bardziej rutynowanych piłlkarzach – i na razie zdają go dobrze.

Paweł Zegarek miał dodatkową motywację – gdyż do tej pory strzelił 99 goli w lidze. Nie doczekał się na tę setną bramkę.

- Trzeba było strzelić o jedną więcej w Starachowicach – śmiał się napastnik Cracovii. – A co do naszych ostatnich występów, to przed trzema wyjazdami twierdziłem, że możemy zdobyć 7 punktów.

- Nadal myślimy o awansie – to słowa Edwarda Kowalika. – Do Tarnowa pojedziemy wygrać. W Krzeszowicach brakło nam trochę sił, bo ostatnio mało trenowaliśmy.

Gdyby ,pasy” wygrały w Tarnowie, to może jeszcze nie wszystko stracone…

Autor artykułu: Żuk

Chce pokazać Kraków

Tuesday, November 6th, 2001

Czy pamiętacie Guy Armanda Feutchine? Zapewne tak, chociaż większość kibiców była przekonana, że po niezbyt udanym pobycie w Wiśle Kraków i krótkiej przygodzie z Cracovią Kameruńczyk pewnie dał sobie spokój z futbolem.

Nic z tego, Feutchine jest dziś piłkarzem greckiego PAOK Saloniki i występuje w reprezentacji Kamerunu. Wraz z ,Nieposkromionymi Lwami” wywalczył awans do finałów MŚ w Korei Płd. i Japonii. Kto wie, być może na arenach Mundialu zagra przeciwko Polsce.

Na pewno zagra przeciwko biało-czerwonym 14 listopada w Poznaniu, gdzie dojdzie do towarzyskiej potyczki Polski z Kamerunem.

Feutchine chociaż kariery w Polsce nie zrobił bardzo polubił Kraków i chce koniecznie pokazać to miasto swoich marzeń swoim reprezentacyjnym kolegom, Geremiemu z Realu Madryt oraz Eto’o z Realu Mallorca. Obaj są dziś piłkarzami ze statusem gwiazd, szczególnie po tym jak przyczynili się do zdobycia przez Kamerun olimpijskiego złota w Sydney. Feutchine chce wraz z Geremim i Eto’o przyklecieć po meczu w Poznaniu na 3 dni do Krakowa. W związku z tym zwrócił się z prośbą, by na te trzy dni pozwolić im trenować z Wisłą bądź Hutnikiem. Tą sprawą zajmuje się Lou Sambou, a redakcja ,Gazety Krakowskiej” wspólnie z właścicielami hoteli ,Fortuna” oraz wspomnianym już Lou, który prowadzi w Krakowie afrykańską restaurację ,Kassumay”, zajmie się organizacją pobytu kameruńskich piłkarzy w naszym mieście.

Dla dziennikarzy zorganizujemy konferencję prasową z Feutchine, Eto’o i Geremim, a dla kibiców konkurs na odgadnięcie wyniku meczu Polska – Kamerun. Nagrodami będą m.in. koszulki reprezentantów Kamerunu oraz gadżety.

O przygotowaniach do spotkania oraz o losach Feutchine, który tak pokochał Kraków, wkrótce napiszemy na naszych łamach.

Autor artykułu: Ja