Rozmowa z Jerzym Adamikiem wojewodą małopolskim.
- Wicewojewodami, jak wieść niesie mają być osoby pochodzące z tarnowskiego i miechowskiego. Zbarakło wśród nich przedstawicieli górali i Lachów. Czy te regiony nie stracą na takim układzie personalnym w kierownictwie władz województwa?
- Przestrzegałbym przed stosowaniem ,geograficznego” klucza w analizowaniu rządowych nominacji. Znana jest sprawa niezadowolenia niektórych przedstawicieli śląskiej lewicy z pominięcia ich reprezentantów przy tworzeniu Rady Ministrów.
Taka reakcja nie spotkała się z aprobatą ani koalicji rządowej, ani opinii publicznej. Rozwój poszczególnych regionów nie polega dzisiaj na szukaniu dostępu do wszechwładnych decydentów.
W latach dziewięćdziesiątych zrealizowane zostały dwie znaczące reformy samorządowe, najpierw gminna, następnie powiatowa i wojewódzka. Kiedy mówi pan o ,układzie ścisłego kierownictwa władzy województwa”, to proszę pamiętać, że władzą wojewódzką jest Sejmik z Marszałkiem na czele. Wojewoda, owszem sprawuje nadzór na samorządem, ale tylko w zakresie legalności jego decyzji.
- Co stanie się z placówką zamiejscową Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego w Nowym Sączu? Jeśli pozostanie, to czy szykują się zmiany kadrowe? Kogo zamierza Pan powołać na szefa tej jednostki i czy będą tu obowiązywały kryteria polityczne?
- Stanowczo za wcześnie na rozmowę o konkretnych decyzjach personalnych. Poza tym oczywiste jest, że decyzje kadrowe poznają najpierw ich adresaci, trudno by dowiadywali się o nich z mediów. Kryteria polityczne przy obsadzaniu najważniejszych stanowisk w administracji terenowej muszą obowiązywać, ponieważ administracja ta winna realizować politykę rządu.
Co do losów placówek zamiejscowych Urzędów Wojewódzkich – zapowiadana przez premiera konieczność ,odchudzania” administracji na pewno i je dotknie. Ale decyzje zapadną dopiero po wnikliwej analizie sytuacji każdej placówki.
- Czy w sprawowaniu wysokiego urzędu państwowego w Małopolsce, będzie się Pan kierował krakocentryzmem, czy też tereny dawnego województwa nowosądeckiego mogą liczyć wreszcie na większe zainteresowanie ze strony władzy? Chodzi tu szczególnie o rozwój gospodarczy, o większą ilość potrzebnych inwestycji.
- Mogę z całą mocą zapewnić, że nie będę kierował się w swojej pracy, jak pan to nazwał ,krakocentryzmem”. W toku swojej społecznej i politycznej aktywności wielokrotnie dawałem wyraz przekonaniu, że prawdziwe problemy naszego kraju najtrafniej można dojrzeć z perspektywy małej miejscowości, z perspektywy polskiej prowincji.
To nie śródmieścia metropolii, lecz garbate niejednokrotnie Rynki miasteczek odmierzają rytm życia narodu. A co do Sądecczyzny – jej uroda i ekologiczna czystość są szansą dla całej Małopolski. Przecież to nie przemysł czy kopalnie będą wyznaczać kierunki ekonomicznego rozwoju.
Oprócz najnowocześniejszych technik komunikacyjnych właśnie atrakcyjność turystyczna może decydować o losie poszczególnych regionów. Jestem przekonany, że walory Sądecczyzny zostaną dostrzeżone nie tylko z perspektywy Krakowa, ale i Warszawy.
- Żeby zrealizować marzenia o rozwoju turystyki w jednym z najpiękniejszych regionów Polski, trzeba wreszcie zainwestować w drogi. Jakie są Pańskie plany związane z budową na Sądeccyźnie i Podhalu nowych szlaków komunikacyjnych. Czy doczekamy się i kiedy nowoczesnego przejścia granicznego ze Słowacją?
- Na terenie naszego województwa, także na terenie Sądecczyzny i Podhala, planowane są inwestycje zmierzające do usprawnienia transportu drogowego i kolejowego. Jestem poważnie zainteresowany powodzeniem tych działań i dlatego dołożę wszelkich starań, by się powiodły.
Nowe szlaki komunikacyjne i modernizacja już istniejących dróg to olbrzymia szansa dla Małopolski. Tylko rozwijając infrastrukturę możemy wspierać przemysł i turystykę. To zaś prosta droga do ograniczenia skali bezrobocia.
W planach mamy m.in. przebudowę trasy nr 7 i 47 popularnie zwanej ,zakopianką”, której celem jest doprowadzenie tej drogi do parametrów drogi ekspresowej. Już trwa modernizacja odcinka Chabówka – Rdzawka, a w przygotowaniu jest odcinek Myślenice – Lubań.
Finalizowana jest także budowa obwodnicy gorlickiej oraz rozpoczyna się modernizacja drogi wojewódzkiej Moszczenica – Gorlice – Konieczna – granica państwa. Planujemy także modernizację drogi nr 99 z Brzeska do Nowego Sącza na odcinku wzdłuż Jeziora Rożnowskiego, choć te plany dotyczą nieco odleglejszej przyszłości.
Podstawowym przedsięwzięciem na tym terenie w układzie kolejowym są, niestety również odległe, plany budowy linii kolejowej Podłęże – Piekiełko, która zdecydowanie skróciłaby czas podróży do Zakopanego i Nowego Sącza.
Jeśli chodzi o przejścia graniczne ze Słowacją to ze względu na położenie geograficzne naszej granicy nie ma szans na powstanie tu nowoczesnego przejścia dla każdej formy transportu.
Moje działania w tym względzie zmierzać będą raczej w kierunku unowocześniania już istniejących oraz budowie nowych przejść, w których ruch jest ograniczony do samochodów osobowych, a docelowo także ciężarowych do 7,5 tony.
Przykładem takiego przejścia jest Winiarczykówka – Bobro, którego oddanie przewidziane jest w przyszłym roku. Jestem przekonany, że rozbudowując infrastrukturę komunikacyjną w naszym województwie uda nam się pogodzić względy ekonomiczne z walorami ekologicznymi Małopolski.
- Mamy Stanisława Pajora ,swojego” człowieka w strukturach Urzędu Wojewódzkiego. Jak dotąd, z dobrym skutkiem zajmuje się sprawami rolnictwa. Kiedyś reprezentował PSL, dziś jest bezpartyjnym urzędnikiem. Czy zachowa go Pan w korpusie dyrektorów? A może szeregi tego gremium powiększą także inni Sądeczanie, kto?
- Wspomniałem już, że nie miejsce i czas na omówienie konkretnych spraw personalnych. Mogę jedynie zapewnić, że nasza koalicja nie obejmowała władzy z myślą o , czterech tysiącach posad” do obsadzenia, co z takim rozmachem realizowali nasi poprzednicy.
Co więcej, premier Leszek Miller dokonując aktu wręczenia nominacji nowym wojewodom, podkreślił, że są oni reprezentantami rządu, a nie jakiejkolwiek partii politycznej. Dlatego o ocenie urzędników wysokiego szczebla właśnie ich przydatność dla realizacji programu rządu musi być brana pod uwagę, a nie rodowód polityczny.
Rzecz jasna każdy taki urzędnik musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy do realizacji programu obecnego rządu chce się przyczynić.
- Panie Wojewodo, w latach młodości miał Pan sporo kolegów mieszkających dziś na ziemi sądeckiej? Czy pozostały stare sentymenty, czy ma Pan kontakty z tymi ludźmi, czy może teraz po objęciu przez Pana stanowiska szukają pretekstu do ,odświeżenia” przyjaźni?
- Młodość studencką spędziłem w ,Żaczku”, akademiku przynajmniej w tamtym czasie najbardziej w Krakowie znanym i sławnym. Mieszkało tam wielu Sądeczan, niektórzy wodzili rej, na czele z Antkiem Potoczkiem, potomkiem rodziny tak zasłużonej dla ruchu ludowego na Sądecczyźnie.
Oczywiście, że z wieloma kolegami z tamtego czasu utrzymuję kontakty, przecież to w młodości zawiązują się najtrwalsze przyjaźnie. Czy niektórzy obecnie ,szukają pretekstu do odświeżania przyjaźni”? Mam nadzieję, że stosunek moich przyjaciół i kolegów do mnie nie jest zależny od zajmowanego stanowiska.
A jeżeli idzie o uprawnienia kadrowe wojewody, daleko mniejsze niż się powszechnie sądzi, to w ich realizacji żadne względy koleżeństwa nie mogą odgrywać jakiejkolwiek roli. Liczy się tylko przydatność merytoryczna.
- Kiedy odwiedzi Pan Sądecczyznę? Czy zaproszenie do przyjazdu na poważne rozmowy o przyszłości regionu może np. złożyć Panu nasz oddział ,Gazety Krakowskiej”?
- Na pewno będę wielokrotnie na Sądecczyźnie, tak w najbliższym czasie jak i przez całą kadencję. I nie używałbym tu słowa ,odwiedziny”. Bywanie w większych i mniejszych miejscowościach województwa to jeden z elementów codziennej pracy wojewody i jego zastępców.
Zaproszenie sądeckiego oddziału ,Gazety Krakowskiej” przyjmę ze szczególną przyjemnością. Dobrze wiem, jak wielką poczytnością i autorytetem cieszy się na ziemi sądeckiej Wasza gazeta. Zawsze będę wdzięczny za redakcyjne uwagi o pracy rządu i jego wojewódzkiego przedstawiciela, także uwagi krytyczne, choć do takich chcielibyśmy dawać jak najmniej okazji. Serdecznie pozdrawiam Czytelników ,Gazety Krakowskiej”.
- Dziękuję za rozmowę.
Jerzy Adamikma 46 lat. Urodził się w Kluczach. Jest absolwentem Wydziału Historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ukończył też studia podyplomowe z zarządzania na akademii ekonomicznej i kurs dla członków rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa.
Działał w ruchu studenckim, należał do PZPR, był m.in. sekretarzem Zarządu Głównego ZSMP w 1989 r. Przez dwie ostatnie kadencje był radnym i wiceprzewodniczącym klubu radnych SLD w krakowskiej Radzie Miasta. Żonaty, ma dwie córki. Wakacje spędza nad Bałtykiem i w górach.
Autor artykułu: bit