Archive for July, 2001

Wiślacki wkład

Tuesday, July 31st, 2001

Polacy po raz drugi w historii młodzieżowego futbolu zdobyli tytuł mistrzów Europy. Tym razem wśród 18-latków. Na ten sukces zapracowało również trzech piłkarzy spod znaku ,Białej Gwiazdy”, chociaż wiślaccy… nacjonaliści kręcą nosami, że tak naprawdę, to tylko Darek Zawadzki jest ich. W klubie, który wychowywał kiedyś dziesiątki reprezentantów Polski, takie rozróżnienie, kto ma korzenie na ul. Reymonta, a kto został tu podrzucony, jest bardzo znaczące. Nie da się ukryć, że dla kibiców starszego pokolenia wręcz najważniejsze. Ale może fakt, że Łukasz Nawotczyński i Paweł Brożek zdobyli ten medal właśnie dla Wisły, w jakiś sposób ich przekona. W końcu nic tak nie cementuje więzi jak sukces.

Mając w składzie trzech podstawowych piłkarzy mistrzów Europy wypadałoby się zastanowić jak pomóc im w harmonijnym rozwinięciu talentu już w gronie seniorów. Ze wspomnianej trójki, u trenera Adama Nawałki szanse dostawali ci napływowi wiślacy, Nawotczyński i Brożek. Obaj na swój sposób w seniorach się sprawdzili, ale w zespole mistrza Polski na tym etapie kariery mogą liczyć tylko na okazjonalne występy. Jednak nawet taka sytuacja nie byłaby dla nich zła, o ile oczywiście choćby i po kilkanaście minut będą w Wiśle grali. Wspólne treningi, przetarcia na ligowych boiskach, to wszystko w wieku 18-19 lat służy w ich przypadku piłkarskiemu postępowi. Zarówno Nawotczyński jak i Brożek byli w turnieju finałowym ME autentycznymi gwiazdami. Nawotczyński, mimo że jest obrońcą, został najlepszym strzelcem zespołu. Z kolei najmłodszy nawet w tej drużynie juniorskiej Brożek, uważany jest za największy talent jaki pojawił się w polskiej piłce na początku tego wieku. Ile Wisła będzie miała z nich korzyści? Wydaje się, że to zależy nie tylko od samych młodych zawodników, ale od trenera Franciszka Smudy w nie mniejszym stopniu.

Szkoda, że w Wiśle zrodził się pomysł, by na dalszą piłkarską edukację wysłać aż nad morze jedynego autentycznego wiślaka, Zawadzkiego. Wychowanek ,Białej Gwiazdy” od niepamiętnych czasów jest liderem reprezentacyjnych drużyn juniorskich, ale w swoim klubie jakość uznania znaleźć nie może. Zapewne słuszna jest uwaga, że na pozycji rozgrywającego trudno jest się do seniorskiej piłki tak od razu przebić – przykład innego wychowanka Łukasza Surmy jest tu na czasie – ale żeby móc z talentu Zawadzkiego skorzystać, to trzeba go mieć na oku. Trener Nawałka za swojej kadencji przygotował plan wypożyczeń najbardziej uzdolnionych juniorów do klubów II ligi, a kluczem do tych wypożyczeń miała być bliskość nowych miejsc pracy zawodników, biorąc na azymut Kraków. Dlatego na liście klubów, z którymi współpracę Wisła miała podjąć był Hutnik, Szczakowianka, Zagłębie Sosnowiec. Wypożyczenie Zawadzkiego do Arki oznacza, że tak naprawdę sztab szkoleniowy Wisły straci go z oczu na czas studiów. 4 lata to tak dużo, że o Zawadzkim łatwo będzie zapomnieć. A potem – Zawadzkiemu tego życzę – kiedy już stanie się piłkarzem klasy Surmy, to może okazać się, iż nie Wiśle jego talent służył będzie. W końcu nie jest tych gwiazdek futbolowych nad Wisłą tak wiele, by móc sobie pozwolić na niegospodarność w ich wykorzystywaniu.

Autor artykułu: Janusz KOZIOŁ

Hutnik Kraków – Niespodziewane wzmocnienia?

Tuesday, July 31st, 2001

Beniaminek II ligi przed sezonem pozyskał trzech zawodników: Marcina Jałochę z Ceramiki Opoczno, Tomasza Księżyca z Cracovii i Roberta Kubielę z Górnika Wieliczka. Już po dwóch kolejkach ligowych rozgrywek możliwe są dalsze, bardzo poważne wzmocnienia składu zespołu Władysława Łacha.

Grą w Hutniku zaintersowani są Grzegorz Lewandowski i Zakari Lambo. Ten pierwszy zaczął wpradzie sezon w Radomsku, ale zagrał tylko w jednym meczu i mając swoją kartę w ręku postanowił rozstać się z beniaminkiem ekstraklasy. Lewandowski, który w ubiegłym sezonie grał w Zagłębiu Lubin – a w swojej karierze ma za sobą występy w Wiśle, Legii i Polonii – miał się przenieść do Poznania, ale niespodziewanie rozmowy z Lechem zostały zerwane, a piłkarz zaproponował swoje usługi Hutnikowi.

- Jeżeli Grzesiek poważnie potraktuje Hutnika, to i my jesteśmy zainteresowani jego występami w naszej drużynie – powiedział drugi trener Leszek Walankiewicz. – Co do Zakariego Lambo, to pierwotnie jego opiekun Lou Sambo poprosił, by Zakari mógł z nami trenować, ale z myślą o tym, że jak tylko znajdzie kontrahenta, to natychmiast go z Hutnika zabierze. Nas taki układ nie interesuje. Jeżeli Zakari dostanie zgodę na treningi z nami, to musi całą rundę jesienną grać w zespole. Na jakich warunkach? To niech już kierownictwo klubu i sam Lou zadecydują co im się bardziej opłaca, by zawodnik siedział w hotelu czy może lepiej, żeby grał.

Po meczu ze Świtem kontuzjowany jest Kostera, który ma uraz kręgosłupa. Być może wystarczą same zajęcia rehabilitacyjne, by zawodnik był gotów do gry na mecz Pucharu Ligi z Odrą Opole. Również kontuzja Białka nie jest tak poważna jak pierwotnie myślano. Łąkotka jest w porządku, krwiak już zszedł z kolana i piłkarz może rozpocząć treningi.

Niestety mecz Hutnika z Odrą rozegrany zostanie w środę o godz. 17, w tym samym czasie gra w eliminacjach Ligi Mistrzów Wisła ze Skonto Ryga. Na zmianę terminu spotkania nie wyraziła zgody stacja telewizyjna Canal Plus, mimo że nawet jeszcze dziś nie wiadmo czy będzie transmisja telewizyjna z Suchych Stawów czy nie.

Autor artykułu: JK

Handluj z sąsiadem

Tuesday, July 31st, 2001

,Komplementarność gospodarek Polski i Węgier” to tytuł pierwszego artykułu dr. Edwarda Molendowskiego z Akademii Ekonomicznej drukowanego w 1978 r. w czasopismie ,Sprawy Międzynarodowe”. Od tego czasu autor zdążył wykształcić rzeszę studentów, dziesięć lat przepracował jako Radca Handlowy-Minister Pełnomocny RP w Budapeszcie, otrzymał wysokie węgierskie odznaczenia i zdążył już wrócić na macierzystą uczelnię, a zasadnicze tezy tamtego artykułu pozostają w mocy.

- Czasy się zmieniają – zauważa – ale teza, że współpraca gospodarcza między naszymi krajami może osiągnąć znacznie wyższy poziom, ciągle się potwierdza. Tak było wtedy, w końcu lat siedemdziesiątych i tak jest obecnie, choć przez ostatnie 10 lat udało się zmienić bardzo wiele.

Brałem udział w rokowaniach, które były konsekwencją przyjętej w 1991 r. Deklaracji Krakowskiej premierów i prezydentów krajów ,Trójkąta Wyszehradzkiego”. Rezultat, to powstanie CEFTA – Środkowo Europejskiej Strefy Wolnego Handlu, która dziś w znacznej mierze zastępuje mechanizmy które regulowały wymianę w dawnym RWPG. Chodzi tu głównie o rezygnację z barier celnych, które w odniesieniu do artykułów przemysłowych zostały już całkowicie zniesione a w stosunku do żywności, zredukowane do rzeczywiście niezbędnego minimum.

Warunki człokostwa w CEFTA to przynależność do Światowej Organizacji Handlu, układ stowarzyszeniowy z Unią Europejską, i przyjęcie reguł gry. Dziś do organizacji należy siedem krajów – prócz Polski, Czech, Węgier i Słowacji także Rumunia, Bułgaria i Słowenia. Rezultatem jest rzeczywiste ułatwienie wymiany. Na przykład w 1992 roku wymiana między Polską a Węgrami wynosiła 315 mln USD a dziś wzrosła pięciokrotnie, do 1,5 mld.

- Mówi Pan, że możliwości są znacznie większe.

- Co więcej, to m.in. możliwości w dziedzinie rolnictwa dające szanse naszym eksporterom. Oczywiście, nie będziemy na Węgry eksportować winogron ani wina, ani nawet zboża, bo Węgry leżą w strefie klimatycznej korzystniejszej dla uprawy tych roślin, ale mamy przecież doskonale rozwiniętą uprawę jarzyn, całkiem niezły przemysł rolno spożywczy. I dziś na przykład, na Węgry, eksportuje kawy cappucino wadowicki Maspex a swoje mrożonki wywożą krakowskie chłodnie Zgoda. Naszą szansą jest też mleczarstwo, doskonałe polskie seryÉ

Należy jednak stworzyć system wspierania eksportu, mechanizm reklamy i promocji. Pod koniec września wespół z krakowską Izbą Przemysłowo-Handlową spróbuję zorganizować seminarium z udziałem Radców Handlowych kajów CEFTA. Mam nadzieję, iż uprzytomni ono krakowskim biznesmenom, że tuż obok leży atrakcyjny i chłonny rynek Węgier i innych krajów CEFTA gdzie można robić, moim zdaniem, doskonałe interesy.

Autor artykułu: Rozmawiał Filip RATKOWSKI

Ciało pod folią

Monday, July 30th, 2001

Zwłoki 64-letniego mężczyzny odnaleziono wczoraj na skraju lasu w Zawadzie koło Dębicy. Ciało musiało tam leżeć co najmniej kilka dni, ponieważ – jak twierdzą policjancni – było w daleko posuniętym rozkładzie.

Józefa S., mieszkańca Stobiernej nie widziano już od kilkunastu dni. Wczoraj rano ciało odkryła przypadkowo szwagierka denata. Zwłoki leżały ok. 300 metrów od jego rodzinnego domu, na skraju lasu, w przykrytym folią prowizorycznym legowisku pomiędzy drzewami. Wstępne oględziny policyjne wykazały, że mężczyzna musiał tam leżeć minimum od kilku dni. Ciało było mocno zniekształcone. Przyczyna zgonu będzie znana dopiero po wykonaniu sekcji zwłok. Wstępnie ocenia się jednak, że człowiek zmarł z przyczyn naturalnych. Nie odnaleziono żadnych śladów, które mogłyby wskazywać na zabójstwo.

Chociaż rodzina nie miała kontaktu z Józefem S. już od wielu dni, nie powiadamiała policji o zaginięciu mężczyzny. Od dłuższego czasu przyzwyczaiła się już do jego ,wędrówek” po okolicy. Tym razem nie zaszedł daleko. W pobliżu domu, między drzewami urządził sobie legowisko pod folią. Miał tam pierzynę i poduszkę.

Autor artykułu: GeP

Bardzo groźne kleszcze

Monday, July 30th, 2001

Już u 64 osób w Małopolsce stwierdzono boreliozę. To groźna odkleszczowa choroba, przciwko której nie można się zaszczepić. Epidemiolodzy ostrzegają – kleszczy w tym roku jest bardzo dużo, bo sprzyja im ciepła i wilgotna pogoda. Te żywiące się krwią pasożyty mogą zaatakować nawet w centrum Krakowa.

Kto urlop zaplanował na Warmii i Mazurach, powinien szczególnie uważać, tu bowiem sytuacja jest najgroźniejsza. Na tych terenach stwierdzono ponad dwukrotny wzrost zachorowań na boreliozę. W pierwszym półroczu odnotowano 76 przypadków boreliozy, czyli dwa razy więcej niż w analogicznym okresie przed rokiem. Ale Małopolska, z 64 potwierdzonymi zachorowaniami, ma niewiele lepszą statystykę.

- To wcale nie oznacza, że jest więcej chorych, ale że lekarze u większej liczby osób potrafią tę chorobę rozpoznać. I częściej kierują na specjalistyczne badania. Dlatego właśnie rośnie statystyka, która wcześniej nie ujmowała takich przypadków inaczej diagnozowanych i klasyfikowanych. To specyfika boreliozy, że daje wachlarz bardzo różnych, często nietypowych objawów – wyjaśnia Adam Kosek, kierujący działem epidemiologii małopolskiego Sanepidu.

Chorzy z potwierdzoną laboratoryjnie boreliozą pochodzili z Krakowa, Suchej Beskidzkiej, Wadowic, Tarnowa oraz okolic tych miejscowości. To nie znaczy, że tu się zarazili. Ale najczęściej dopiero tu w miejscu zamieszkania, po powrocie z nieraz bardzo odległych wyjazdów, zgłosili się do lekarza zaniepokojeni wędrującym rumieniem na skórze i przeziębieniowym łamaniem w kościach. To w 60 do 80 proc. przypadków pierwszy znak obecności w organizmie groźnej bakterii.

Epidemiolodzy potwierdzają, że w tym roku szczególnie łatwo paść ofiarą kleszcza, bo bardzo się rozmnożyły. Ich rozwojowi sprzyja ciepła i wilgotna pogoda. Kleszcze w dużej ilości można spotkać nie tylko we wszystkich małopolskich lasach, ale także w samym Krakowie. Niestety nie ma szczepionki uodparniającej przed boreliozą. Można się jedynie zaszczepić przeciwko innej chorobie roznoszonej przez kleszcze – odkleszczowemu zapaleniu mózgu. Ale teraz na to już jest za późno, bo pierwszy zastrzyk z trzech uodparniającyh dawek trzeba wziąć znacznie wcześniej, przed sezonem letnim. Odkleszczowego zapalenia mózgu w Małopolsce nie odnotowano w ciągu ostatnich lat. Także w tym roku nikt nie zachorował.

W aptekach są dostępne spraye i kremy chroniące przez kilka godzin przed atakiem kleszcza. Warto się w nie zaopatrzyć zanim pójdziemy na plenerową wycieczkę.

Autor artykułu: KaK

Schwytany po 4 latach?

Monday, July 30th, 2001

W sobotę w Niedźwiedziu, w osiedlu ,Pod skałą” prokurator Janusz Krupa przeprowadził wizję lokalną z udziałem 39-letniego mężczyzny podejrzango o zabójstwo przed czterema laty 18-letniej Magdaleny G. Zbrodnia w przedwyborczą noc z 20 na 21 września 1997 roku wstrząsnęła ziemią mszańską.

Magda wracała z koleżanką z dyskoteki w Mszanie Dolnej. Do Niedźwiedzia podrzucili dziewczyny maluchem znajomi chłopcy. Przed Dziewczyna pożegnała się z towarzystwem obok baru ,Pod Skałą”. Stamtąd miała do domu ok. 300 metrów. Nigdy tam nie doszła. Nazajutrz znaleziono obnażone zwłoki dziewczyny w zaroślach na poboczu drogi. Miała liczne obrażenia głowy od uderzeń tępym narzędziem, jakby butelką.

Po trzech dniach odbył się manifestacyjny pogrzeb. Młodzież przemaszerowała przez Mszanę Dolną w marszu milczenia, protestując przeciwko bezsensowności tej zbrodni.

W pierwszej fazie śledztwa mszańscy policjanci przesłuchali ok. 50 osób, po trzech dniach sprawę przejęła specjalna grupa, powołana przez ówczesnego komendanta wojewódzkiego policji w Nowym Sączu. Bez rezultatu. Śledztwo umarzano i po zażaleniach rodziny wznawiano. Przeprowadzano nawet badania genetyczne jednego z podjerzanych. Wszystko na próżno, ale ta sprawa nie dawała spokoju mszańskim policjantom. Nadkomisarz Marek Szczepański od czterech lat każde półroczne sprawozdanie z działalności komisariatu, kończył stwierdzeniem o niewykryciu zabójcy Magdy, aż przyszła ostatnia środa.

Pod wieczór policjanci zatrzymali 39-letniego mieszkańca Niedźwiedzia pod zarzutem próby gwałtu na starszej kobiecie. Mężczyznę przesłuchiwał podkomisarz Marek Franczyk, zastępca komendanta. W pewnym momencie podejrzany zaczął mówić o Magdzie. Franczyk już nie wypuścił nitki z rąk. Natychmiast przyjechał na komisariat komendant Szczepański. W piątek Sąd Rejonowy w Limanowej orzekł trzymiesięczy areszt dla Piotra B., a w sobotę w Niedźwiedziu odbyła się wizja lokalna z udziałem podejrzanego. Radiowozy zablokowały wiejską drogę na odcinku stu metrów. Ekipa z kamerą i magnetofonem krążyła wokół nowobudowanego domu, gdzie stoi krzyż, upamiętniający śmierć Magdy.

Wizja lokalna była trzymana w tajemnicy, ale wkrótce na drugiem brzegu rzeki Porębianki zebrali się obserwatorzy. Ludzie w Niedźwiedziu nie wierzą, że Piotr B. zabił Magdę. Mężczyzna ma opinię wiejskiego wesołka. Kawaler, przy rodzinie, niepracujący. Lubi wypić, ale nic więcej. Notowany za awanturnictwo, przed czterema laty znalazł się w szerokim kręgu podejrzanych o zabójstwo Magdaleny G.

W sobotę w południe, w gminie Niedźwiedź, po raz pierwszy od dwóch tygodni zaświeciło słońce. Wszędzie ludzie uwijali się przy usuwaniu skutków piątkowej powodzi. W pewnym momencie obok baru ,Pod skałą” przechodził kilkunastoletni chłopak. Nie wiedział dlaczego tyle tu dzisiaj policji, myślał, że to w związku z powodzią. To był brat MagdyÉ

- Na razie mogę tylko tyle powiedzieć, że aresztowanej tymczasowo przez sąd osobie postawiono zarzut dokonania zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem na tle seksualnym w Niedźwiedziu przed czterema laty – mówi prok. Janusz Krupa z Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu.

Autor artykułu: HSZ

Rezerwy wycofane

Saturday, July 28th, 2001

Wczoraj w siedzibie OZPN w Nowym Sączu złożono pismo w sprawie wycofania z rozgrywek klasy okręgowej Dunajca – Danek II. Trwa ustalanie szczegółów barażowych meczów.

Prawdopodobnie pierwszy zostanie rozegrany w najbliższą środę pomiędzy drugimi zespołami po zakończeniu ubiegłego sezonu Watrą Białka Tatrzańska (wicelider grupy podhalańskiej) i Malineksem Kobylanka (drugim zespołem grupy sądeckiej). Rewanż za tydzień w niedzielę.

- Chcemy postawić na młodzież – mówi prezes Dunajca, Andrzej Danek. - Wspólnie z Ryszardem Filipowiczem, który pomagał mi w działalności drugiego zespołu zdecydowaliśmy się na rezygnację z gry rezerw naszego klubu w klasie okręgowej.

Stawiamy na młodzież, chcemy skupić się na jak najlepszym szkoleniu młodych futbolistów.

Wpływ na naszą decyzję miały również finanse. Pieniądze jakie otrzymujemy z miasta wystarczają jedynie na opłatę dwóch trenerów.

Utrzymanie zespołu rezerw w lidze wynosiło około 20 tysięcy złotych. Jeżeli wyjdziemy na prostą wówczas nic nie będzie stało na przeszkodzie, aby reaktywować drugą drużynę.

Przypomnijmy, iż pierwsza drużyna Dunajca rozgrywa swoje mecze w czwartej lidze, zaś juniorzy występują w Małopolskiej Lidze Juniorów.

Jak wygląda sytuacja w Malineksie przed meczem barażowym?

- Właśnie dowiedziałem się telefonicznie o tym, że zagramy w barażach o klasę okręgową – mówi Mariusz Malinowski, wiceprezes klubu i główny sponsor.

- Prawdę powiedziawszy szansę gry w piątej lidze straciliśmy w ubiegłym sezonie na własne życzenie. Strzeliliśmy zdecydowanie wiącej goli niż Sokół Słopnice, u siebie wysoko 3:0 pokonaliśmy tą drużynę, ale pogubiliśmy niepotrzebnie punkty.

Sokół awansował z pierwszego miejsca w tabeli, ale jak widać opłacało się zająć drugie miejsce bowiem stajemy przed sporą szansą gry w przyszłym sezonie w wyższej lidze. Jestem optymistą i wierzę, że okażemy się lepsi od przeciwnika z Białki Tatrzańskiej.

Jeżeli wywalczymy awans wówczas będzie konieczne wzmocnienie zespołu trzema zawodnikami.

Drużyna jest dobrze przygotowana do pojedynków barażowych. Po zakończeniu ubiegłego sezonu nie mieliśmy długiej przerwy. Zespół trenował uczestnicząc także w wielu turniejach.

Zakwalifikowaliśmy się m.in. do finału ogólnopolskiego turnieju Ludowych Zespołów Sportowych,który zostanie rozegrany w Spale.
Także w klasie A może dojść do tego, że nie wystartuje jedna z drużyn.

- Nie mamy jeszcze potwierdzenia do rozgrywek klasy A grupy sądeckiej drugiej drużyny KS Tymbark – mówi prezes Okręgowego Związku Piłki Nożnej, Adam Sieja. 

Dzisiaj ma być znana decyzja tymbarskich działaczy.
Jeżeli ten klub nie wystawi do rozgrywek rezerw wówczas nie będzie już meczów barażowych wicemistrzów klas B, lecz o jedną mniej drużynę liczyć będzie w przyszłym sezonie klasa A.

Autor artykułu: DG

Zebranie arbitrów

Saturday, July 28th, 2001

Jak nas poinformował wczoraj Franciszek Szarek, znany arbiter piłkarski zebranie sędziów połączone z obsadą na mecze ligowe i poszczególne zawody odbędzie się 7 sierpnia o godzinie 17 w klubie Roko, przy ulicy Głowackiego w Nowym Sączu.

Autor artykułu: DG

Orzeł w Koronie

Saturday, July 28th, 2001

Krzysztof Orzeł, wychowanek Sandecji ostatnio grający w Okocimskim Brzesko o którym mówiło się, że od najbliższego sezonu występował będzie ponownie w sądeckim klubie przebywa w Limanowej.

Korona Kielce, klub, który zabiega o tego zawodnika w Limanowej przebywa na zgrupowaniu.

- Nie podpisałem jeszcze kontraktu z Koroną – mówi Krzysztof Orzeł. - Ale trenuję z kieleckim klubem. Rozegrałem nawet sparingowy mecz z zespołem z Kozienic.

Zagrałem jedną połowę, strzeliłem dwie bramki, których sędzia nie uznał. Po meczu, żeby było śmieszniej przeprosił mnie za swoje decyzje.

Przegraliśmy mecz 0:1. Mieliśmy także rozegrać kontrolny sparing z Sandecją, lecz z uwagi na to, że nie znaleziono boiska, które nadawałoby się do gry mecz kontrolny został odwołany.

Czy jest szansa, żebym zagrał w Sandecji? To zależy również od działaczy sądeckiego klubu. Mogą oni wykupić z Brzeska moją kartę zawodniczą. Istnieje taka możliwość.

Autor artykułu: DG

Zanim pojedziesz

Friday, July 27th, 2001

Podmyte tory

- Najgorszą sytuację mieliśmy w czwartek na kolejowym szlaku Oświęcim-Kraków Płaszów. Odcinek między Zatorem a Spytkowicami był całkowicie nieprzejezdy. Nie kursowały tam pociągi, bo woda zalała tory – informuje dyżurny dyspozytor PKP.

Samozaparcia wymagała podróż do Zakopanego. Pasażerowie kończyli ją na stacji Kraków-Płaszów, a następnie autobusami jaechali do Chabówki, tam z powrotem przesiadali się na pociąg dojeżdżając nim już bezpośrednio na zakopiański dworzec.

Wczoraj o godz. 11.00 PKP udrożniło linię kolejową między Krakowem Płaszowem a Suchą Beskidzką. Ale mimo to także dla jadących tą trasą pasażerów, Zakopane w bezpośrednim ruchu kolejowym było nieosiągalne. W Suchej Beskidzkiej musieli przesiadać się na autobusy, które wiozły ich przez Maków-Podhalański i Osielec. Dopiero stamtąd przez Chabówkę kursował pociąg do Zakopanego.

- A wszystko z powodu uszkodzonych przez powódz torów między Suchą Beskidzką a Osielcem. Tu sytuacja nadal jest bardzo trudna- wyjaśnia dyspozytor.

Kto ma bliskich w Krynicy ucieszy się, że stopniowo przywracany jest ruch na tej trasie. Między 7.30 a 10.20 zamknięto podmyte i zamulowe tory prowadzące z Gromnika przez Bogoniowice do Ciężkowic. Potem otwarto ten szlak przepuszczając pociąg kolonijny z dziećmi do Krynicy i ekspress ,Malinowski”.

Wybierz autobus

To w tej chwili najmniej kłopotliwy środek lokomocji. Na Dworcu PKS zapewniono nas, że poza jednym kierunkiem, autobusy wszędzie dojeżdżają i wracają zgodnie z rozkładem, a więc terminowo.

- Nie mogły dojechać tylko do Suchej Beskidzkiej i do innych miejscowości na tym kieruku, m.in. Zawoi. Stamtąd też nie było komunikacji, oczywiście w związku z sytuacją powodziową. Stanem dróg i szkodami poczynionymi przez wodę – usłyszeliśmy na dwrocu PKS. – Pewne utrudnienia wystąpiły w ruchu do Wadowic. Można tam dojechać, ale okrężną drogą przez Skawinę. Niewiele wydłuża to czas podróży.

Powódź podmyła wiele lokalnych dróg. Ucierpiały także trasy wojewódzkie i krajowe. W dodatku nieustające deszcze powodują, że sytuacja zmienia się z godziny na godzinę.

Wśród dróg krajowych najgorsza sytuacja jest na trasie 44 Przeciszów-Zator oraz drodze 75 Brzesko-Nowy Sącz. W pierwszym przypadku przejazd uniemożliwia zerwany most w Przeciszowie, w drugim rozlana rzeka Uszwica. Dla obu tras ustalono objazd.

Utrudnienia lokalne, w tym zakaz poruszania się samochodów o wadze powyżej 2,5 tony, występują na drogach:

* 87 Piwniczna-Mniszek

* 52 Brody-Kalwaria-Wadowice

* 28 Tarnawa-Maków-Sucha Beskidzka

* 44 Skawina-Zator-Kraków

* 49 Nowy Targ-Jurków

* 7 Skomielna-Chyżne

* 75 Witowice-Nowy Sącz

Na drogach wojewódzkich nieprzejezdne są odcinki:

* 975 Dąbrowa Tarnowska-Dąbrowa na odcinku Zakliczyn-Dąbrowa, odcięty Gródek n. Dunajcem

* 781 Chrzanów-Łękawice na odcinku Babice-Zator

* 956 Biertowice-Zembrzyce

* 965 Bochnia-Limanowa

* 966 Wielkiczka-Tymowa

* 971 Krynica-Muszyna-Piwniczna

* 993 Gorlice-Dukla

Autor artykułu: KaK, MP