Polacy po raz drugi w historii młodzieżowego futbolu zdobyli tytuł mistrzów Europy. Tym razem wśród 18-latków. Na ten sukces zapracowało również trzech piłkarzy spod znaku ,Białej Gwiazdy”, chociaż wiślaccy… nacjonaliści kręcą nosami, że tak naprawdę, to tylko Darek Zawadzki jest ich. W klubie, który wychowywał kiedyś dziesiątki reprezentantów Polski, takie rozróżnienie, kto ma korzenie na ul. Reymonta, a kto został tu podrzucony, jest bardzo znaczące. Nie da się ukryć, że dla kibiców starszego pokolenia wręcz najważniejsze. Ale może fakt, że Łukasz Nawotczyński i Paweł Brożek zdobyli ten medal właśnie dla Wisły, w jakiś sposób ich przekona. W końcu nic tak nie cementuje więzi jak sukces.
Mając w składzie trzech podstawowych piłkarzy mistrzów Europy wypadałoby się zastanowić jak pomóc im w harmonijnym rozwinięciu talentu już w gronie seniorów. Ze wspomnianej trójki, u trenera Adama Nawałki szanse dostawali ci napływowi wiślacy, Nawotczyński i Brożek. Obaj na swój sposób w seniorach się sprawdzili, ale w zespole mistrza Polski na tym etapie kariery mogą liczyć tylko na okazjonalne występy. Jednak nawet taka sytuacja nie byłaby dla nich zła, o ile oczywiście choćby i po kilkanaście minut będą w Wiśle grali. Wspólne treningi, przetarcia na ligowych boiskach, to wszystko w wieku 18-19 lat służy w ich przypadku piłkarskiemu postępowi. Zarówno Nawotczyński jak i Brożek byli w turnieju finałowym ME autentycznymi gwiazdami. Nawotczyński, mimo że jest obrońcą, został najlepszym strzelcem zespołu. Z kolei najmłodszy nawet w tej drużynie juniorskiej Brożek, uważany jest za największy talent jaki pojawił się w polskiej piłce na początku tego wieku. Ile Wisła będzie miała z nich korzyści? Wydaje się, że to zależy nie tylko od samych młodych zawodników, ale od trenera Franciszka Smudy w nie mniejszym stopniu.
Szkoda, że w Wiśle zrodził się pomysł, by na dalszą piłkarską edukację wysłać aż nad morze jedynego autentycznego wiślaka, Zawadzkiego. Wychowanek ,Białej Gwiazdy” od niepamiętnych czasów jest liderem reprezentacyjnych drużyn juniorskich, ale w swoim klubie jakość uznania znaleźć nie może. Zapewne słuszna jest uwaga, że na pozycji rozgrywającego trudno jest się do seniorskiej piłki tak od razu przebić – przykład innego wychowanka Łukasza Surmy jest tu na czasie – ale żeby móc z talentu Zawadzkiego skorzystać, to trzeba go mieć na oku. Trener Nawałka za swojej kadencji przygotował plan wypożyczeń najbardziej uzdolnionych juniorów do klubów II ligi, a kluczem do tych wypożyczeń miała być bliskość nowych miejsc pracy zawodników, biorąc na azymut Kraków. Dlatego na liście klubów, z którymi współpracę Wisła miała podjąć był Hutnik, Szczakowianka, Zagłębie Sosnowiec. Wypożyczenie Zawadzkiego do Arki oznacza, że tak naprawdę sztab szkoleniowy Wisły straci go z oczu na czas studiów. 4 lata to tak dużo, że o Zawadzkim łatwo będzie zapomnieć. A potem – Zawadzkiemu tego życzę – kiedy już stanie się piłkarzem klasy Surmy, to może okazać się, iż nie Wiśle jego talent służył będzie. W końcu nie jest tych gwiazdek futbolowych nad Wisłą tak wiele, by móc sobie pozwolić na niegospodarność w ich wykorzystywaniu.
Autor artykułu: Janusz KOZIOŁ