Archive for November, 2000

Niewykorzystane atuty

Saturday, November 18th, 2000

- W związku z projektem Kraków 2000 nasze miasto odwiedziło 5 do 10 proc turystów więcej niż w roku ubiegłym. Jest to jednak liczba mniejsza, niż się spodziewaliśmy – mówi Tadeusz Burzyński, szef krakowskiego oddziału Instytutu Turystyki.

Instytut przygotował analizę ruchu turystycznego w stolicy Małopolski w roku 2000, sfinansowaną przez Urząd Miasta Krakowa. Ostatnie pół roku to dane szacunkowe. Liczby i opinie turystów wiele mówią o randze Krakowa jako turystycznej atrakcji. Okazuje się, że w opinii obcokrajowców miasto dostaje najwyższe noty za klimat, atmosferę i zasoby, gorzej jest natomiast z ofertą turystyczną.

- Cały świat wie, że turysta na wakacjach chce zostawić pieniądze – mówi Tadeusz Burzyński. – My musimy mu tylko powiedzieć, na co ma je wydawać. I tu leży problem.

Kraków nie ma tego, co w branży nazywa się produktem turystycznym. Bardzo potrzebuje oferty, skierowanej do turystów, którzy już są na miejscu i promocji dla tych, którzy zamierzają gdzieś wyjechać. Aby ich skutecznie zachęcić, musi prowadzić promocję na konkretnych rynkach, polskich i zagranicznych.

- Nie da się objechać połowy świata z jednym rodzajem folderu – tłumaczy Tadeusz Burzyński. – Natomiast na miejscu potrzeba więcej punktów turystycznych z rzetelną informacją – jej brak to główna bolączka przyjeżdżających do Krakowa. Trzeba wykorzystać, to co mamy. Na przykład życie kulturalne. Jesteśmy bodaj jedynym z polskich miast, które ma ofertę ,Kraków nocą”.

Najbardziej podobają się w Krakowie:

1. Atrakcje turystyczne

2. atmosfera miasta

3. gościnność

4. folklor

É a najmniej:

1. toalety publiczne

2. baza sportowo-rekreacyjna

3. oznakowanie turystyczne

4. informacja turystyczna

Badania prowadzono w krakowskich hotelach oraz na lotnisku Balice, przy wyjeździe. Odpowiedzi na ankiety chętnie udzielali turyści zagraniczni – 88 proc. respondentów. W próbie tej największe grupy stanowili Amerykanie, Anglicy, Francuzi, Niemcy, Włosi i Szwajcarzy. Dla 43 proc. badanych to pierwsza wizyta pod Wawelem. Najbardziej podobał się Wawel, Rynek i centrum Starego Krakowa, kościoły i klasztory. Zwiedzającym brakowało parku historycznego o życiu dawnego Krakowa, podziemnego miasta, parku historycznego w kopalni soli w Wieliczce i kolejki widokowej nad Krakowem. Turyści uznali, że ceny adekwatne do jakości usług mają muzea, galerie i transport lokalny, a zbyt drogie są linie lotnicze i parkingi. Przy okazji pobytu w Krakowie odwiedzano również Wieliczkę, Zakopane, Oświęcim i Krynicę. Wielu turystów chwaliło spływ Dunajcem.35 proc. badanych zmieściło swoje wydatki w przedziale 700 – 3000 zł, ok 15 proc. deklarowało wydatki rzędu 6 000 – 10 000 zł.

Autor artykułu: MP

Marszałek znów uboższy

Saturday, November 18th, 2000

Już po raz drugi w ostatnich kilku miesiącach złodzieje odwiedzili dom marszałka województwa małopolskiego Marka Nawary w podkrakowskiej miejscowości. Tym razem dostali się do środka przez okno w kuchni i zabrali komputer, radiomagnetofon i magnetowid. Poszkodowany ocenił straty na około 6 tys. zł.

Feralnego dnia marszałek był w pracy. Wrócił do domu około godziny 22 i wtedy odkrył włamanie. Częstotliwość z jaką złodzieje okradają dom marszałka zmusi chyba właściciela do zainstalowania specjalnych zabezpieczeń. W ciągu 10 miesięcy br. na terenie powiatu krakowskiego dokonano 294 włamań i kradzieży z domów, piwnic, strychów i mieszkań.

Autor artykułu: mik

Świstaki poszły spać

Thursday, November 16th, 2000

W Tatrach zasnęły już świstaki. Największe tatrzańskie śpiochy spędzą w letargu najbliższe sześć miesięcy.

Świstaki zapadają na zimę w niezwykle silny sen. Temperatura ciała zwierząt spada, funkcje życiowe ulegają znacznemu spowolnieniu. Świstak nie obudzi się nawet, gdy nad głową przejedzie mu tabun narciarzy, w pobliżu zejdzie lawina, lub w całych górach zapanuje odwilż. Zwierzęta obudzą się dopiero pod koniec kwietnia.

Do zimowego snu przygotowują się także niedźwiedzie.

- Nie widać ich ostatnio w okolicy Morskiego Oka. To prawdopodobnie znak, że szykują gawrę – mówi Zbigniew Madeyski z Punktu Informacji Turystycznej Tatrzańskiego Parku Narodowego. Niedźwiedzi sen, w przeciwieństwie do świstaczego letargu, nie jest zbyt mocny. Zwierzę może obudzić hałas w pobliżu gawry lub zbyt wysoka temperatura. Przez całą zimę aktywne pozostaną jedynie kozice. Widocznym znakiem nadchodzącej zimy wśród tych zwierząt jest ich czarna suknia. W letnią, rudo-brązową szatę, ,przebiorą się” dopiero wiosną.

Autor artykułu: Asz

A druh był na zbiórce…

Thursday, November 16th, 2000

We wtorek około godziny 17.15 dyżurny Komisariatu Stare Miasto postawił na nogi podległe sobie służby na wieść, że zaginął 10-letni chłopiec. Policję zaalarmowała jego matka przerażona faktem, że nie wrócił o zwykłej godzinie ze szkoły. Akcję poszukiwawczą rozpoczęto natychmiast.

Kilkudziesięciu policjantów przeczesywało teren ogródków działkowych nad rzeką Białuchą. Sprowadzono nawet psa tropiącego. Akcja trwałaby dalej gdyby w jej trakcie nie zadzwoniła ciocia zaginionego chłopca z informacją, że malec wrócił do domu cały i zdrowy. Okazało się, że wyjątkowo we wtorek, miał zebranie harcerskie. Poinformował o nim swoją mamę wychodząc do szkoły, lecz rodzicielka, w ferworze codziennych zajęć, zapomniała o czym informował ją syn.

Autor artykułu: mik

Ostatnie pożegnanie

Thursday, November 16th, 2000

Rodzina i przyjaciele pożegnali wczoraj na cmentarzu Rakowickim Krzysztofa Litwina – malarza i aktora przez wiele lat związanego z Piwnicą pod Baranami, jedną z najbardziej charakterystycznych postaci tego kabaretu i Krakowa. W ostatniej drodze towarzyszyły Krzysztofowi Litwinowi dźwięki gitary Jana Oberbeka i głos dzwonu imitowany przez Olka Kobylińskiego ,Makina”.

- Dziękujemy ci, że obdarzałeś nas swoimi licznymi talentami, że przez tyle lat wzbogacałeś nas swą osobowością, wrażliwością i dowcipem – powiedział w imieniu piwnicznych przyjaciół Leszek Długosz. Msza święta za zmarłego odbędzie się w sobotę o godz. 18 w kościele Sióstr Wizytek (ul. Krowoderska) i połączona będzie z krótkim koncertem ,Piwnicy pod Baranami”.

Autor artykułu: mar

Inwestycje w tempie

Wednesday, November 15th, 2000

Na 1 mld 394 mln 442 tys. zł ustalono przyszłoroczne dochody miasta w projekcie budżetu Krakowa. Wydatki wyniosą 1 mld 630 mln 562 tys. zł. Deficyt sięgnie ponad 236 mln zł i zostanie pokryty z kredytu.

- Konsekwentnie realizujemy inwestycje wpisane do pięcioletniego planu. Nie będzie nowych zadań. Zachowane zostanie zaplanowane tempo inwestycji i poziom deficytu – mówił na wczorajszej konferencji wiceprezydent Tomasz Szczypiński.

Na inwestycje strategiczne (głównie inwestycje, mające poprawić sytuację komunikacyjną w mieście) zarezerwowano 250 mln zł, na inwestycje programowe (np. remonty w szkołach, modernizacje przychodni i domów pomocy społecznej) -przewidziano 120 mln zł.

Na krakowski szybki tramwaj trafi w przyszłym roku 71 mln zł, na realizację Trasy Centralnej (do końca grudnia 2001 winien być zrealizowany odcinek od Zabłocia do ronda Grzegórzeckiego i rozpoczęty kolejny od ul. Lubomirskiego do ul. Twardego) – 26 mln 350 tys. zł. Na most Zwierzyniecki z dojazdami zaplanowano w przyszłorocznym budżecie 83 mln 250 tys. zł. By poprawić układ komunikacyjny miasta, mają być modernizowane ul. Montwiła Mireckiego, Zbrojarzy, ul Igołomska (zwiększenie skrajni wiaduktu), Nad Drwinią, powstanie także estakada w ciągu Lublańskiej i Opolskiej oraz połączenie ul. Fredry z ul. Tischnera.

W inwestycjach programowych przewidziano modernizację obiektów służby zdrowia (4 mln zł), DPS (1mln 380 tys zł) oraz komisariatów i (1 mln 800 tys zł).

- Istotnie zwiększone zostaną fundusze na modernizację dróg lokalnych wskazanych przez dzielnice. Trafi na to prawie 11 mln zł, w poprzednich latach nakłady wynosiły 6-8 mln zł. Znaczący wzrost nakładów dotyczy także edukacji: kwota na modernizacje placówek oświatowych wzrośnie o 3,5 mln zł. Trudno o dokładne porównanie z wydatkami w roku bieżącym, gdyż zmieniła się klasyfikacja budżetowa. Generalnie jednak we wszystkich działach budżetu są zwiększenia – mówił wiceprezydent Tomasz Szczypiński.

Na zarządzanie miastem w przyszłorocznym budżecie zarezerwowano 1 mln 670 tys zł. Z tej kwoty najwięcej (milion zł) trafi na modernizację systemu informatycznego urzędu.

Skumulowane zadłużenie miasta w 2001 roku wyniesie 646 mln 459 tys. zł i stanowić będzie 46,4 proc. dochodów (maksymalny wskaźnik to 60 proc.). Obsługa zadłużenia w stosunku do dochodu stanowi 3 proc (maksymalny wskaźnik – 15 proc). Z prognozy kwoty długu publicznego wynika, że w 2015 roku zadłużenie spadnie do 29,6 mln zł.

Autor artykułu: Nit

Przeciąganie struny

Wednesday, November 15th, 2000

Czy widzieliście kiedyś państwo ,Paradę Miłości", z której co bardziej szokujące obrazki z lubością transmituje telewizja? A może zdarzyło się wam zobaczyć gejowską manifestację przemierzającą od czasu do czasu miasta Europy i Ameryki? Jeżeli tak, to proponuję pomnożyć to przez dwa, dokładając kilku odzianych w pończochy i skórzane gorsety transwestytów, kobietę z męskimi genitaliami i akwarium wypełnione stłamszonymi, nagimi ciałami, wijącymi się niczym węże, a wyobrazicie sobie obóz Pankracego w ,Nie-Boskiej komedii" zrealizowanej przez Krzysztofa Nazara w Starym Teatrze. <p>
Otóż reżyser postanowił przedstawić współczesną wersję romantycznego dzieła Zygmunta Krasińskiego, przesuwając wszystkie możliwe akcenty tak, iż powstała opowieść o zagrożeniu jakie niesie ze sobą dzisiejsza kultura masowa, kultura wideoklipu, symbolizowana również przez telewizor do którego przybity jest Chrystus i którego ukrzyżowanie rejestrowane jest przy pomocy kamery. W tym czytelnie pokazanym przesłaniu Krzysztof Nazar jednak co nie co się zagalopował, przeciągając momentami strunę inscenizacyjną do granic możliwości.<p>
Pierwsze i to dosłowne przeciąganie, wprawdzie nie tyle struny co sznurka, zaczyna się już na samym początku. Żona (Anna Radwan-Gancarczyk) i Mąż (Roman Gancarczyk) trzymają się kurczowo cienkiej linii, która symbolizuje ich dom i która w każdej chwili może pęknąć, co dzieje się, gdy pojawia się wysłanniczka diabła, Dziewica (kusząca ciałem odzianym w kostium z epoki techno Sonia Bohosiewicz). Metafora całkiem ładna, tylko że raczej nie najlepiej sprawdzająca się na scenie, gdyż aktorzy zamiast oddawać targające nimi uczucia, skupiają się na formie, precyzyjnie wyliczonych gestach i kroczkach. <p>
Takich niepotrzebnych efektów jest dużo więcej, łącznie z nie wiadomo po co męczonym na scenie Orciem. Niczego nie wnosi on do przedstawienia oprócz wzbudzania współczucia wśród co wrażliwszych widzów dla kilkuletniego chłopca, który powinien raczej o tej porze spać we własnym łóżku. <p>
Zajmijmy się jednak stroną interpretacyjną spektaklu. Otóż największy kłopot mam tu z Hrabią, który nie bardzo wiem, kim jest. Bowiem grający na emocjach w drugim akcie Roman Gancarczyk nie należy na pewno, wbrew Krasińskiemu, do świata arystokracji, dlatego że tego świata w spektaklu zwyczajnie nie ma. Ludzie tworzący obóz Hrabiego nie są wcale przedstawicielami starych, szlacheckich rodów, tylko nieokreśloną, bezwolną masą, skontrastowaną z niezwykle wyrazistymi postaciami ze współczesnej subkultury. <p>
Dlatego też ich upadek nie ma większego znaczenia, podobnie jak śmierć Pankracego (Krzysztof Globisz), który jest do tego stopnia nijaki, iż scena pojedynku z Hrabią traci jakikolwiek sens. Globisz na spektaklu, który widziałam, grał tak jakby miał zaraz zasnąć, co powodowało, że rozedrgany Gancarczyk nie znajdował dla siebie przeciwnika. Obydwaj za to zginęli: Hrabia skacząc na łeb na szyję z okopów Świętej Trójcy, Pankracy pod wpływem trujących pocałunków transwestyty Leonarda (Adam Nawojczyk).<p>
Zwycięża nowe. To nowe to przesycona niezdrowym erotyzmem, kopulująca kultura wideoklipu, przed którą nikt nie ucieknie. Nawet nie pomoże tu Anioł Stróż (świetny szczególnie jako anielski kloszard z roślinką Piotr Cyrwus), przechodzący przez zdegradowany świat, z dwójką dzieci. Obawiam się jednak, że wnioski Krzysztofa Nazara są zbyt pochopne. Nie jestem pewna, czy ,nowe", o którym mówi, nie jest już ,stare", czy nie jest to już kultura dokładnie opisana i oswojona, która nie wzbudza specjalnych emocji. Bo tak naprawdę to ,nowe" dopiero się czai, kuca jeszcze gdzieś w kątku, chichocząc i kiwa ostrzegawczo paluszkiem.

Autor artykułu: Magda Huzarska

Zarzuty wobec dyrektora

Wednesday, November 15th, 2000

Zarzut niedopełnienia obowiązków przedstawiła wczoraj Prokuratura Okręgowa w Katowicach byłemu dyrektorowi więzienia w Wadowicach, z którego 29 października uciekł Ryszard Niemczyk, podejrzany o zabójstwo gangstera o pseudonimie ,Pershinga”.

- Zarzut idzie w dwóch kierunkach. Po pierwsze chodzi o niedopełnienie obowiązków w zakresie lokalizacji spacerniaka dla więźniów niebezpiecznych. Po drugie o niedopełnienie nadzoru nad stanem spacerniaka: siatka zabezpieczająca była skorodowana – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Katowicach Leszek Goławski.

Zdaniem prokuratury, spacerniak dla więźniów niebezpiecznych, z którego uciekł Niemczyk jest tak usytuowany, że uniemożliwia to obserwowanie więźniów z tzw. posterunku uzbrojonego. To, jak i zaniedbanie związane ze skorodowaną siatką jest sprzeczne z zarządzeniami ministerstwa sprawiedliwości. Wobec byłego dyrektora zastosowano dozór policyjny.

Były dyrektor Mieczysław F. jest już trzecią osobą, której przedstawiono zarzuty w związku z ucieczką Niemczyka. Za niedopełnienie obowiązków służbowych odpowiadają też dwaj strażnicy, którzy mieli pilnować groźnego gangstera. Wszystkim pracownikom więzienia grozi do 3 lat więzienia.

Autor artykułu: mk

Może Boniek pomoże?

Tuesday, November 14th, 2000

Przed sezonem kierownictwo sekcji piłkarskiej Wisły wysłało do pierwszoligowych rywali pisma z informacją, że na własnym boisku Biała Gwiazda występować będzie w czerwonych koszulkach oraz białych spodenkach i getrach (czasami w czerwonych). Uczyniono tak, aby zespoły przyjeżdżające na Reymonta nie zabierały ze sobą strojów w podobnych zestawach kolorystycznych.

Sześciu przeciwników zrozumiało krakowskie ,przesłanie”. Dwóch zmusiło wiślaków do gry w białych kompletach strojów. Najpierw uczyniła to Pogoń, a w ostatnią niedzielę Legia. Szczecinianie specjalnie nie dyskutowali na ten temat. Warszawianie tłumaczyli się natomiast, że w klubowym magazynie mają tylko komplety czerwono-czarne oraz zielone. Zabrzmiało to o tyle dziwnie, bo przecież Legia uważana jest za jednego z krezusów naszej ligi.

Kwestie strojów ciągle, niestety, traktowane są w Polsce marginesowo, co może dziwić zwłaszcza teraz, kiedy funkcję wiceprezesa PZPN pełni Zbigniew Boniek. Jakże często powołujący się na zachodnie, a zwłaszcza włoskie wzory. Tylko, że w Italii jest nie do pomyślenia, aby – przykładowo – Juventus nie grał u siebie (w lidze) w koszulkach w biało-czarne pasy, albo Milan w koszulkach w pasy czarno-czerwone. Może więc także w sprawie strojów wiceprezes Boniek będzie tak bezkompromisowy, jak w innych; choćby w kwestii sprzedaży praw do telewizyjnych relacji z naszej ligi…

Autor artykułu: wb

Najlepszy moment?

Tuesday, November 14th, 2000

Jutro o godzinie 18.00, na stadionie stołecznej Legii, rozpocznie się towarzyski mecz piłkarski, w którym Polska zmierzy się z Islandią. Wczoraj wybrańcy trenera Jerzego Engela trenowali na obiekcie przy ulicy Łazienkowskiej. Wśród nich było trzech wiślaków – Radosław Kałużny, Tomasz Frankowski i mający szansę reprezentacyjnego debiutu Olgierd Moskalewicz.

Dziś nasi zawodnicy poddani zostaną badaniom, w godzinach popołudniowych będą mieli kolejne zajęcia treningowe. Właśnie wtorek (wyniki wspomnianych badań oraz trening) mają zadecydować o składzie wyjściowej jedenastki biało-czerwonych. Czy okazję gry od pierwszej minuty otrzyma Tomasz Frankowski? Piłkarz nie ukrywał przecież, że: – Powołanie do kadry cieszy, ale marzę, aby mieć okazję do występu dłuższego, niż przez góra trzydzieści minut. Może więc trener Engel postawi wreszcie na najlepszego snajpera ekstraklasy… Stwierdził zresztą: – Frankowski w lidze strzela bramki bardzo łatwo. W kadrze jednak już był i nie przekonał. Uważam, że teraz jest najlepszy moment, aby wreszcie pokazał, że potrafi być skuteczny także w meczach kadry.

Jeżeli zaś chodzi o wyspiarskich rywali, szkoleniowiec powiedział: – Meczem z Islandią zaczynamy tzw. Operację Norwegia. Dlatego też wybór środowego rywala nie był przypadkowy. Islandia gra przecież w podobnym stylu jak Norwegia, z którą w eliminacjach mistrzostw świata zagramy już w marcu. Poza tym zapomnijmy o Islandii z dawnych lat, z którą wygrywał właściwie każdy i wszędzie. Teraz jest to już inna generacja tamtejszych piłkarzy, a większość z nich występuje w liczących się klubach zachodnioeuropejskich.

Autor artykułu: wb