Archive for October, 2000

III liga – Cracovia uległa beniaminkowi

Monday, October 23rd, 2000

Szesnasta kolejka III ligi przyniosła kilka zaskakujących wyników. Najbardziej zawiedzeni są kibice dotychczasowego lidera – Cracovii, która na własnym stadionie uległa beniaminkowi ze Staszowa. Rola gospodarzy nie posłużyła również innym drużynom z naszego regionu.

Po raz pierwszy w tym sezonie stracił wszystkie punkty na własnym stadionie Górnik Wieliczka. Podopieczni Tadeusza Polichta rozegrali dobry mecz, ale brakowało im szczęścia pod bramką rywali. Również sędzia nie ułatwiał im zadania nie dyktując rzutu karnego za dotknięcie piłki ręką przez obrońcę Siarki we własnym polu karnym.

Do arbitra miano pretensje także na stadionie Cracovii. Musiała go chronić przed rozwścieczonymi kibicami krakowska policja.

Rola gospodarzy nie posłużyła w miniony weekend również piłkarzom z Niedźwiedzia, którzy bezdyskusyjnie ulegli Resovii.

Na zdj.: Tomasz Kępski (w środku) – podobnie jak jego koledzy z Górnika Wieliczka – nie trafił do bramki Siarki

Autor artykułu: No

Bramkarz do Ruchu, obrońca do Wisły

Monday, October 23rd, 2000

Defensor Baszczyński trafił na Reymonta latem tego roku, choć jego transfer z Ruchu Chorzów do Wisły został parafowany już wczesną wiosną. Z kolei bramkarz Wierzchowski – w lipcu 1999 roku – odbył podróż w drugą stronę.

Dla Marcina Baszczyńskiego niedzielny mecz miał szczególną wymowę: – To były takie rozdarte uczucia. Spełniło się jednak moje marzenie, gdyż kibice Ruchu bardzo ciepło mnie przyjęli na boisku, z czego bardzo się cieszę, bo przecież Ruch zawsze będzie miał miejsce w moim sercu. A, że teraz gram w drugim sztandarowym – biorąc pod uwagę choćby historię – zespole ekstraklasy, to jest też potwierdzenie, że się piłkarsko rozwijam.

,Baszczu” grał w Wiśle na różnych pozycjach. Przeciwko ,niebieskim” wystąpił na prawej stronie obrony:

- Naturalnie o wszystkim decyduje trener, ale nie ukrywam, że najlepiej czuję się na prawej stronie boiska. Także z tej przyczyny, że lepiej gram prawą nogą. Ale zawsze dostosuję się do poleceń szkoleniowca. Między innymi dlatego, że chcę mieć stałe miejsce w podstawowej ,jedenastce” Białej Gwiazdy.

Wiślacki defensor z chorzowską przeszłością był po meczu w dobrym humorze. Co zrozumiałe, w innym nastroju opuścił szatnię bramkarz Ruchu, Jakub Wierzchowski:

- Puściłem dwa gole, przegraliśmy mecz, nie ma się więc z czego cieszyć. Przy trafieniu Radka Kałużnego byłem bez szans. Wprawdzie widziałem piłkę w momencie oddania strzału, ale przecież Radek znany jest z tego, że potrafi zaskakiwać bramkarzy lepszych ode mnie. Jeżeli chodzi o drugiego gola, to mam w jego puszczeniu swój udział. Krzyknąłem przecież do Tomka Szuflity, żeby wybijał piłkę. Niby mógł to jeszcze zrobić Bartek Jamróz, aż w końcu piłka była już przy mnie, a ja nie bardzo wiedziałem, czy mam ją łapać, czy odbijaćÉ

Na konto ,Kuby” zapisać jednak trzeba przestrzelony przez Tomasza Frankowskiego rzut karny:

- Znam Tomka i wiem, że ciężko wyprowadzić go z równowagi. Starałem się więc robić cokolwiek. Udało się!

W czerwcu przyszłego roku Jakubowi Wierzchowskiemu kończy się kontrakt z Ruchem: – Już latem tego roku niby na powrót interesowała się mną Wisła, ale nikt ze mną nie rozmawiał na ten temat. Na razie więc gram dla Ruchu. Do czerwca jeszcze jest sporo czasu.

Autor artykułu: BAT

Małopolskie forum gospodarcze w Chrzanowie

Sunday, October 22nd, 2000

W domu kultury w Chrzanowie odbyło się I Powiatowe Forum Gospodarcze. Przybyli na nie i marszałek Małopolski Marek Nawara, i wojewoda Ryszard Masłowski, i prezydent krakowskiej Izby Przemysłowo-Handlowej, wiceprezydent Krakowa Tomasz Szczypiński. W wielkiej sali teatralnej było pustawo, choć zebrała się setka ludzi biznesu. Szkoda że na 7,5 tys. przedsiębiorców zapisanych w rejestrach, przyszło tylko tylu, choć reklama była niezła. Potem będą narzekać, że ,oni” nie chcą wysłuchać ich głosu. (more…)

Kapitanowie kartonowych statków

Sunday, October 22nd, 2000

W sobotę i niedzielę w hali widowiskowo-sportowej w Skawinie koło Krakowa odbywały się Mistrzostwa Polski Modeli Kartonowych. Do konkursu dopuszczono 417 modeli, które powstały w różnych zakątkach naszego kraju, m.in. w Gnieźnie, Gdańsku, Toruniu, Warszawie.

Zaprezentowano modele samolotów jednosilnikowych, wielosilnikowych, odrzutowych, śmigłowców, okrętów i statków, żaglowców, pojazdów kołowych, gąsienicowych, szynowych, rakiet i pojazdów kosmicznych oraz budowli.

Najstarszym uczestnikiem mistrzostw był 80-letni Jan Bisek z Olkusza, najmłodszym Sławomir Karczewski, 6-latek ze Skawiny.

Do konkursu wystawiono modele medalistów i uczestników mistrzostw świata z Mons w Belgii.

Skawińska impreza była eliminacjami do przyszłorocznych mistrzostw Europy.
Wykonawcy najładniejszych modeli zostali nagrodzeni pucharami, medalami i dyplomami.

Autor artykułu: agw

Lepsza śmierć niż taki ojciec

Sunday, October 22nd, 2000

Sąd Rejonowy w Limanowej zarządził 3 miesiące aresztu tymczasowego dla mieszkańca gminy Niedźwiedź za znęcanie się nad rodziną. Wyrodny ojciec doprowadził 14-letnią córkę do próby samobójczej.

Dwa lata temu zmarła w tej rodzinie matka. Wychowaniem licznej gromadki potomstwa zajął się tatuś, którego jednak bardziej interesowała wódka niż dzieci. A jak wypił – był straszny i wtedy dzieci musiały uciekać z domu.

Mszańską policję zaalarmował szpital w Rabce, do którego trafiła 14-letnia dziewczynka po nieudanej próbie samobójczej. Dziecko nałykało się tabletek, gdyż już dłużej nie mogło znieść tego, co się w domu działo. Tatusiowi grozi od 2 do 12 lat więzienia za znęcanie się nad rodziną wedle zaostrzongo przed dwoma laty odpowiedniego artykułu kodeksu karnego.

Dziećmi zaopiekowali się krewni. Już wcześniej deklarowali pomoc sierotom, ale na przeszkodzie stał tatuś. Wczoraj limanowski sąd usunął przeszkodę.

Autor artykułu: HSZ

I liga hokeja

Friday, October 20th, 2000

CRACOVIA – ZAGŁĘBIE Sosnowiec 2:6 (0:2, 1:1, 1:3)

Bramki: 0:1 Cholewa (Morawiecki) 19 min, 0:2 Sadłocha (Twardy) 20 min, 1:2 Baryła 22 min, 1:3 Niekurzak (Morawiecki, Podsiadło) 24 min, 1:4 Morawiecki 47 min, 1:5 Paliga (Twardy) 47 min, 1:6 Paliga (Twardy 51 min, 2:6 Ciastoń (Baryła) 56 min. Sędziowali: M. Ostrowski z Krakowa oraz P. Strózik z Krynicy i T. Słowakiewicz z Nowego Targu. Kary: 12 i 14 min. Widzów: 100.

CRACOVIA: Maciążek – Dudek, Gąska, Bączkowski, Pawlik, Drozdowicz – Kozendra, Baryła, Witowski, Kociołek, Wągroda – Mazur, Ciastoń, Śliwa, Kalata – Małysa, Ziobro, Gnutek.

Krakowianie rozegrali zupełnie przyzwoity mecz, chociaż wystąpili osłabieni brakiem trójki podstawowych zawodników: Musiała, którego kontuzja najprawdopodobniej doprowadzi do zakończenia przez niego kariery oraz Malacza i Muchy (o przyczynach ich nieobecności nic nie wiedzieli działacze Cracovii). Ale wraźnie górę wzięło większe doświadczenie rywali. Fatalnie zakończyła się dla ,pasów” pierwsza tercja, kiedy to w odstępie 52 sekund stracili dwa gole po prostych błędach defensorów. Drugie 20 minut było najlepsze w wykonaniu Cracovii, a rozpoczęło je piękne uderzenie Baryły niemal z niebieskiej linii. Ale goście natychmiast skutecznie odpowiedzieli po ,profesorskiej” akcji Morawieckiego z Podsiadłą, a Niekurzakowi przyszło tylko skierować krążek do pustej bramki. Trzecia tercja to już wyraźny ubytek sił u krakowian, chociaż nie przeszkodziło to, na niespełna dwie minuty przed końcem meczu Piotrowi Baryle zdecydowanie wygrać bokserskie starcie z Sadłochą, z powodu ucieczki rywala.

W drugim meczu: SMS I Sosnowiec – SMS II Sosnowiec 3:2 (1:0, 0:2, 2:0).

1. Zagłębie 10 18 71:21

2. SMS I 11 13 48:48

3. SMS II 10 6 30:48

4. Cracovia 9 4 26:59

Autor artykułu: Paweł GUGA

Ekstraliga hokeja

Friday, October 20th, 2000

FORTUNA-PODHALE Nowy Targ – POLONIA Bytom 6:3 (1:0, 2:2, 3:1)

Bramki: 1:0 Różański (T. Podlipni, Paweł Gil) 11 min, 1:1 Sedlak 21 min, 2:1 T. Podlipni (Różański, B. Piotrowski) 27 min, 3:1 Marcińczak (Różański, Sroka) 30 min, 3:2 Rzimsky (Sedlak, Kuzniecow) 31 min, 4:2 Zaręba (M. Piotrowski) 51 min, Rzimsky (Sedlak) 52 min, 5:3 Różański (Zaręba) 60 min, Różański (Zaręba) 60 min. Sędziowali: Chadziński z Krakowa oraz Radzik i Przyborowski z Krynicy. Kary: 24 i 36 min. Widzów: 1000.

PODHALE: Rączka – P. Piotrowski, Paweł Gil, Różański, Biela, T. Podlipni – Sroka, Łabuz, Malinowski, Zaręba, M. Piotrowski – Marecińczak, Piotr Gil, W. Słowakiewicz, Szopiński, Łyszczarczyk oraz S. Smreczyński i M. Zapała.

Spotkanie rozpoczęło się z blisko godzinnym opóźnieniem, gdyż bytomianie z powodu awarii autokaru utknęli w drodze. Od początku przeważali gospodarze. Goście nastawili się na obronę własnej bramki i kontrataki. W trzecie j minucie bliskie objęcia prowadzenia były Szarotki. Różański z Bielą na pełnej szybkości wymienili gumę, ale ostatni z wymienionych nie dał rady Włodarczykowi w sytuacji 1:1. Kontry gości załamywali się w tercji środkowej. W 11 minucie wreszcie hala eksplodowała radością. Paweł Gil uruchomił na lewym skrzydle T. Podlipniego, który zaraz po w targnięciu do tercji rywala oddał krążek nadjeżdżającemu Różańskiemu, który bekendem ulokował go pod poprzeczką. W chwilę później goście mogli wyrównać, ale Sedlak przegrał pojedynek sam na sam z Rączką. W 15 minucie jego wyczyn skopiował Łyszczarczyk. W 21 minucie Sedlak poszedł za własnym strzałem z daleka i dobił odbity od bandy krążek, zaskakując z ostrego kąta Rączkę. Bramka ta podcięła skrzydła Szarotkom, które oddały inicjatywę bytomianom. W 27 munice goście grając w przewadze, nadziali się na kontrę górali. Różański bilardowym podaniem o bandę posłał w bój T. Podlipniego, który w sytuacji sam na sam wykazał zimną krew, umieszczając krążek w bramce obok leżącego bramkarza. W 30 minucie Różański ze Sroką zamieszali defensywą gości, a Marcińczak dopełnił tylko formalności. 37 sekund później nie popisał się Rączka, dając się zaskoczyć Rzimskiego z ostrego kąta. W chwilę później T. Podlipni nie wykorzystał sytuacji sam na sam z Włodarczykiem. W 37 minucie oglądaliśmy bokserki pojedynek Malinowskiego z Rzimskim. W końcówce odsłony górale nie wykorzystali 82-sekundowej przewagi dwóch zawodników w polu. W 51 nowotarżanie po raz drugi grając w osłabieniu, zdobyli gola po kapitalnej akcji M. Piotrowskiego przez 2/3 lodowiska strzale Zaręby z nadgarstka. 62 sekundy później Rzymski umieścił gumę między parkanami Rączki. Dramatyczne były ostatnie 35 sekund meczu. Najpierw Hub nie wykorzystał z rzutu karnego (6 podhalan na lodzie), a w chwilę później Różański dwukrotnie trafił do bramki Bytomia. Po raz pierwszy do pustej, a za drugim razem z czerwonej linii zaskoczył Włodarczyka.

Autor artykułu: Stefan Leśniowski

Krewcy Węgrzy

Friday, October 20th, 2000

Dwory Unia Oświęcim – ALBA VOLAN Sekesfehervar 5:0 (1:0, 2:0)

Bramki: 1:0 Laszkiewicz (Gonera) 8, 2:0 Garbocz (Kłys) 28, 3:0 Garbocz (Zamojski) 40, 4:0 Mucha (Horny) 48, 5:0 Laszkiewicz (Zamojski) 52. Sędziowali J. Havlik z Czech oraz P. Kępa i J. Rokicki. Kary: 10 i 90. Widzów: 1200.

DWORY UNIA: Witek – Cinalski, Gonera, Klisiak, Parzyszek, Puzio – Cihal, Kłys, Laszkiewicz, Garbocz, Wojciechowski – Zamojski, Piątek, Horny, Malicki, Mucha – Wojtarowicz, Jaros, Jarosz.

Sprawdziły się opinie dotyczące gry ALBY VOLAN. Węgrzy grali bardzo ostro, często brutalnie i swojej szansy szukali w prowokowaniu oświęcimian. W bramce ALBY wystąpił znany z gry na polskich lodowiskach Roman Mega. W drugiej minucie oświęcimianie mogli objąć prowadzenie. Po podaniu Wojciechowskiego i strzale Garbocza, Mega miał problemy z opanowaniem gumy. Pięć minut później Horny zza bramki nagrał do nadjeżdżającego Malickiego, ale Mega nie dał się zaskoczyć. Wreszcie w ósmej minucie Laszkiewicz po podaniu Gonery, ładnie ograł obrońcę i bramkarza, po czym rzucił krążek pod poprzeczkę. Węgrzy najelpszą okazję w tej tercji mieli w dziesiątej minucie. Witek obronił, jednak strzał z bliska w wykonaniu Orso. Na początku drugiej tercji mistrzowie Polski przez 58 sekund grali w podwójnej przewadze. Gdy na lód wrócił pierwszy z ukaranych Węgrów, Garbocz znalazł lukę między parkanami Megi i było 0:2. W drugiej tercji oświęcimianie jeszcze za sprawą Zamojskiego, Klisiaka, Laszkiewicza i Piątka mogli podwyższyć prowadzenie, jednak Mega, który później został wybrany najlepszym graczem w zespole węgierskim, spisał się bez zarzutu. Na kilkanaście sekund przed końcem drugiej tercji Dwory Unia już po 12 sekundach wykorzystała liczebną przewagę i po strzale z niebieskiej Zamojskiego, lot krążka zmienił Garbocz zaskakując Megę. Na początku trzeciej odsłony z bardzo dobrej strony pokazał się Witek, który wyszedł zwycięsko z pojedynków 1:1 z Oskayem i Kovacsem. Czwartego gola dla Dworów zdobył Mucha, który wykorzystał sytuację sam na sam. Wynik spotkania ustalił strzelec pierwszej bramki Laszkiewicz, który strzałem z backhandu posłał krążek do siatki. Najlepszym zawodnikiem Unii został wybrany w tym meczu Michał Garbocz. W rzutach karnych lepsi byli Węgrzy, którzy wygrali 2:0.

W pierwszym meczu turnieju IHC Pisek pokonał Acroni Jesenice 8:0 (4:0, 3:0, 1:0).

Autor artykułu: Andrzej Rzycki

1/4 Pucharu Ligi – ,Tercja” na remis

Wednesday, October 18th, 2000

LEGIA Warszawa – WISŁA Kraków 1:1 (0:1)

Bramki: Kucharski 67 – Moskalewicz 5. Sędziował: G. Kasperkowicz z Poznania. Żółta kartka: Jarzębowski. Widzów: 5000.

LEGIA: Kowalewski – Giuliano, Wojtala, Murawski, Siadaczka (46 Jarzębowski) – Karwan, Majewski, Mięciel, Sokołowski (79 Wróblewski) – Citko, Kucharski

WISŁA: Sarnat – Głowacki, B. Zając, Moskal, Kosowski – M. Zając, Kałużny, Baszczyński (83 Pater), Kulawik (60 Czerwiec) – Frankowski (87 Iheanacho), Moskalewicz.

Wczorajszy pojedynek Wisły z Legią w Warszawie był niejako pierwszą ,tercją”. Oba zespoły spotkają się bowiem w najbliższym czasie jeszcze dwa razy. Najpierw 12 listopada w ekstraklasie, a następnie 26 listopada w meczu rewanżowym w ćwierćfinale Pucharu Ligi. W wyjściowym składzie Wisły pojawił się Bogdan Zając, który po długim okresie rehabilitacji wreszcie wrócił na boisko.

Pierwsza zaatakowała Legia. Tuż po rozpoczęciu gry Mięciel ruszył odważnie minął obrońców Wisły, ale w sytuacji sam na sam z Sarnatem nie zdołał pokonać krakowskiego bramkarza. W 3 min z rzutu wolnego strzelał Siadaczka, ale trafił w mur. Wisła poczekała jeszcz chwilę i w 5 min wyprowadziła kontrę. Kałużny zagrał prostopadle do Moskalewicza, a ten spokojnie posłał piłkę obok wybiegającego z bramki Kowalewskiego do siatki. Trzy minuty później mogło być 1:1, ale po dośrodkowaniu Giuliano, Kucharski strzelił głową w poprzeczkę. Ten sam zawodnik mógł strzelić gola po akcji Karwana i podaniu Mięciela, ale posłał piłkę tuż obok słupka. Wisła grała spokojnie w tyłach. Niby lekką przewagę mieli gospodarze, ale było to tylko pozorne, bowiem krakowianie wyprowadzali kontrataki, które były o wiele groźniejsze niż akcje legionistów. W 27 min Kałużny ruszył do przodu, zagrał na prawo do Marka Zająca, ten podał do środka, a nadbiegający Tomasz Frankowski przyjął piłkę i strzelił… w słupek.

W 32 min do siatki trafił Giuliano, ale boczny sygnalizował spalonego, więc prowadzący zawody sędzia z Poznania gola nie uznał. W końcówce dwie sytuacje miała Wisła, a jedną Legia. Najpierw w 42 min Frankowski po podaniu Moskala strzelił wysoko nad poprzeczką. W odpowiedzi z woleja uderzył Sokołowski, ale Sarnat wybił piłkę na róg. W 45 min Kosowski stanął oko w oko z Kowalewskim. Piłkarz Wisły mógł podawać do lepiej ustawionego Frankowskiego, ale zdecydował się na strzał. Bramkarz Legii sparował piłkę na róg.

Początek drugiej połowy był nieco słabszy. Wisła prowadząc, zwalniała tempo gry, a Legia długo nie potrafiła przeprowadzić skutecznego ataku. W 49 min strzelał Giuliano, ale Sarnat sparował piłkę na korner. Sześć minut później z drugiej strony z wolnego strzelał Kałużny. Trafił w mur. W 58 min po podaniu Moskalewicza, Frankowski uderzył nad poprzeczką. Dwie minuty później z dystansu strzelał Kosowski, ale piłka znów minęła cel. W 67 min stało się. Trochę ,przyspała” obrona ,Białej Gwiazdy”, pozwalając legionistom spokojnie rozgrywać piłkę na linii pola karnego. Ostatecznie przejął ją Kucharski minął zwodem B. Zająca i posłał piłkę po ziemi do siatki. Po utracie gola Wisła zaczęła grać nieco śmielej, a że Legia również grała otwarty futbol zrobił się ciekawy mecz. Lekką przewagę mieli gospodarze, ale i wiślacy potrafili wyprowadzać groźne ataki. W 70 min centrował Moskalewicz, a Frankowski strzelił bez przyjęcia. Niestety obok bramki.

Końcówka meczu to kilka niegroźnych obustronnych ataków. Skończyło się na remisie, który na pewno przed rewanżem w lepszej sytucji stawia Wisłę.

Autor artykułu: BK

Patrycja Czepiec – Nietypowy sezon

Wednesday, October 18th, 2000

Po zmianach kadrowych w Wiśle Patrycja Czepiec jest dziś tą zawodniczką, która w największym stopniu powinna brać na swoje barki ciężar gry. Taka rola nobilituje, ale jednocześnie nakłada na zawodniczkę dużą odpowiedzialność. Po pierwszym meczu w tym sezonie, na razie jeszcze nie ligowym a pucharowym, można powiedzieć że ze swojego zadania się wywiązała, chociaż do gry całej Wisły, a więc i jej, można mieć sporo uwag.

- Trudno nie mieć uwag, gdy jesteśmy pod koszem rywalek i seryjnie nie potrafimy do niego trafić. Takich sytuacji było w meczu kilkanaście, nie można więc się za te ,pudła” rozgrzeszyć. I nie ma się tu co tłumaczyć zmęczeniem, bo człowiek nigdy nie jest tak zmęczony, by z takiej pozycji punktów nie zdobywać.

- Mówienie o zmęczeniu na początku sezonu brzmi trochę dziwnie, więc przypomnijmy kibicom, że Pani oraz Mądra, Wielebnowska i Słowaczka Kalistova nie miałyście prawie urlopów, a wszystko za sprawą startu na igrzyskach w Sydney.

- Nawet jeżeli tej świeżości jeszcze nie ma, to przecież przez cały sezon nikt nie będzie się tłumaczył, że zmęczył się na igrzyskach. Zresztą ten problem dotyczy nie tylko nas, ale i kilku innych klubów polskich, które miały swoje zawodniczki w Sydney. Trzeba się po prostu przyzwyczaić, że to jest nietypowy sezon, który późno zaczynamy, a trzeba będzie go jak najlepiej skończyć. I myślę, że po tych przemeblowaniach w naszym składzie z czasem będzie zrozumienie w grze, będziemy coraz lepszym zespołem. Na razie trudno mówić o zgraniu, bo są nowe dziewczyny, które dopiero poznawałam na krótkim zgrupowaniu w Spale. Poza tym część dziewczyn ćwiczyła osobno w klubie, my osobno w kadrze, ten problem odnosi się również do dwóch Słowaczek. Trochę jest to wszystko pomieszane.

- Jak ocenia pani waszego przeciwnika z Brna?

- Nie znałyśmy ich wcześniej, ale jak widać to nie był mocny zespół. Tam grały właściwie dzieci, dlatego po tym zwycięstwie różnicą ponad 30 pkt. raczej jesteśmy spokojne o awans do rozgrywek grupowych.

Autor artykułu: k