Mecz Wisły z Ieljeznicarem rozgrywany był na stadionie olimpijskim, poniewaN Grbavica, na ktůrej na co dzieŮ grajI ,Kolejarze", nie spełnia wymogůw UEFA. Gospodarze byli pewni swego. W dniu spotkania w miejscowej gazecie ,Dnevni-Avaz" trener Hajrudin Dufuzboviś můwił, Ne jego podopieczni nie powinni mieś problemůw z pokonaniem ,Białej Gwiazdy".
Szkoleniowca Wisły Oresta Lenczyka przedstawiono jako człowieka zamkniÍtego w sobie.
Krakowianie o godz. 10 przeprowadzili lekki trening na wspomnianej Grbavicy. Humory dopisywały. Wszyscy z optymizmem oczekiwali wieczornej potyczki. Stadion olimpijski zaczIł zapełniaś siÍ na około 2 godziny przed meczem. Widoczni byli růwnieN kibice z Krakowa, ktůrzy w sile kilkudziesiÍciu osůb przyjechali wspieraś piłkarzy Wisły. Oprůcz nich, widlakůw dopingowała spora grupa polskich Nołnierzy, ktůrzy przebywajI w Bodni. Prawie dwudziestotysiÍczna bodniacka publicznodś była wyposaNona w dwie olbrzymie flagi powiewajIce nad stadionem. Obawiano siÍ, Ne panujIcy upał bÍdzie przeszkadzał piłkarzom, ale tuN przed samym meczem pogoda zrobiła siÍ bardziej przychylna dla zawodnikůw obu druNyn. W dwietle zachodzIcego słoŮca olimpijski obiekt prezentował siÍ bardzo efektownie, chociaN na pewno przygnÍbiajIco wyglIda jego okolica, pełna ,pamiItek" po krwawej wojnie. Widaś było cmentarze, a takNe poniszczone domyÉ
TuN po godzinie 20 niemiecki sÍdzia Franz Vack wyprowadził obie ekipy na boisko. JuN w pierwszych minutach widaś było, Ne eksperyment trenera Lenczyka z trůjkI obroŮcůw i Moskalem jako ostatnim zdaje egzamin.
PoczItek spotkania naleNał do krakowian. Wykonywali trzy rzuty wolne, niestety niecelnie. W 5 min Czerwiec posłał piłkÍ nad poprzeczkI. W odpowiedzi dyspozycjÍ Sarnata ,sprawdził" Ieriś. Po chwili kolejny atak tego zawodnika i piłka trafiła w słupek. W 11 min akcjÍ duetu Frankowski – Iurawski przerwali w ostatnim momencie defensorzy bodniaccy. W 17 min klasI popisał siÍ bramkarz rywali, Gudo, ktůry wyciIgniÍty jak struna obronił strzał głowI Głowackiego. Od tego momentu lekkI przewagÍ uzyskali gospodarze. W 30 min Ieriś trafił z wolnego w mur, a po chwili groľnie uderzał AdNem.
W II czÍdci obydwa zespoły, chociaN grały ostroNnie, miały jeszcze kilka dogodnych sytuacji podbramkowych. Niestety obie druNyny grały w dziesiItkÍ. Ieriś wyleciał z boiska za drugi faul, a KałuNny za niesportowe zachowanie.
Najlepsza okazja dla Wisły zmarnowana została w 73 minucie, kiedy to NiciŮski podał piłkÍ Tomaszowi Frankowskiemu, a ten nie wykorzystał sytuacji sam na sam z bramkarzem Ieljezniczara.
Pod koniec meczu gospodarze opadli z sił, a krakowianie bali siÍ podjIś jakId bardziej ryzykownI akcjÍ.
- Był to ciÍNki mecz, jak siÍ zresztI tego spodziewałem – powiedział trener Orest Lenczyk. – Ale była to pierwsza ,połowa" pojedynku ze Ieljeznicarem. Druga odbÍdzie siÍ w Krakowie i wierzÍ, Ne bÍdzie zwyciÍska. Mam nadziejÍ, Ne zagra KałuNny.
Autor artykułu: Bartosz Karcz