Archive for July, 2000

Hokeiści Cracovii zaczęli przygotowania

Wednesday, July 19th, 2000

Wczoraj hokeiści Cracovii zaczęli przygotowania do nowego, niestety tylko I-ligowego sezonu (spadli jak wiadomo z ekstraklasy). Nie brakuje problemów ekipie trenera Ryszarda Cieślickiego, zarówno personalnych jak i finansowych. <p>
- Rozpocząłem zajęcia z dziesiątką młodych zawodników – mówi trener Ryszard Cieślicki, są to juniorzy. Reszta drużyny przebywa jeszcze na wakacjach, tak więc w pełnym składzie powinniśmy być za jakieś dwa tygodnie. Z tymi, których mam do dyspozycji rozpocząłem zajęcia na siłowni, na Płaszowiance. W planie mamy też treningi na boiskach Płaszowianki. Przez cały tydzień będziemy pracować nad siłą i wytrzymałością. W sobotę czeka nas odnowa na obiektach Wawelu.<p>
- Czy drużyna ma szansę zostać wzmocniona np. studentami?<p>
- Nic na razie nie wiadomo w tej kwestii. Na krakowską AWF dostało się 14 zawodników z rocznika 1981 pochodzą oni z Unii Oświęcim, Podhala Nowy Targ, SKH Sanok, prawie wszyscy znajdują się w kadrze do lat 20. Problem polega na tym, czy będą mieć indywidualny tok studiów, bo wszyscy są na studiach dziennych. Na razie przygotowują się oni w swoich klubach.<p>
- Czy ktoś ubył z kadry?<p>
- Ci chłopcy którzy byli w zeszłym roku, np. Malcz, Ślusarek mają niewyjaśnioną sytuację, bo klub w stosunku do nich ma zaległości i jakieś pieniądze muszą dostać by dalej grać. Mamy nadzieję, że sytuacja finansowa się poprawi. Nad zachęceniem jakichś sposnsorów pracuje cały czas prezes Adam Zięba, ale idzie to bardzo topornie.<p>
- A co z lodowiskiem?<p>
- Nie wiemy, kiedy będzie lód w Krakowie. Prezes ,Krakowianki" Czesław Sobas jest zobligowany terminem 15 września do zamrożenia lodowiska gdyż wtedy rozpoczyna zajęcia Szkolny Związek Sportowy. My pierwszy mecz mamy rozegrać 8 września. Chodzi o to, by uregulować wszystkie sprawy związane z długiem jaki Cracovia ma w stosunku do ,Krakowianki". Liczę, że wszystko się ułoży i na lód wejdziemy 15 sierpnia.

Autor artykułu: Żuk

Panie nie pokopią

Wednesday, July 19th, 2000

W Krakowie w najbliższym sezonie nie będzie meczów I ligi piłkarskiej kobiet. Decyzją zarządu Podgórza sekcja została bowiem zawieszona. <p>
Co sądzi o tym trener zespołu Kazimierz Maluty?<p>
- Szkoda, że nie będzie w Krakowie drugiej, oprócz męskiej, I-ligowej drużyny piłkarskiej. Taka była wola zarządu. U jej podstaw legły sprawy finasowe. Sponsor – Realbud nie jest w stanie utrzymać dalej drużyny. A nie były to małe koszty, zważywszy, że wyjazd na mecz ligowy uszczuplał kasę klubu o 3-4 tysiące złotych, do tego dochodziły opłaty za sędziów. Sprawy personalne też miały niebagatelny wpływ. Zostaliśmy bowiem bez bramkarki po zaprzestaniu gry przez Elżbietę Sargę, nie mieliśmy bowiem rezerwowej. Myśleliśmy nawet o wzięciu bramkarki z zespołu szczypiornistek Cracovii. Ponadto niektóre zawodniczki straciły motywację, po tym jak Realbud zwolnił je z pracy. A wiele dziewcząt jest przyjezdnych. Jeśli nie będą pracować, to nie myślą o grze. Występowały do tej pory na zasadach amatorskich. Nie miały nic poza mieszkaniami i pracą. Jeśli tego zostały pozbawione, to rezygnowały. <p>
- Ta decyzja była dla Was zaskoczeniem?<p>
- I tak i nie. Mówiło się już od pewnego czasu różne rzeczy. Od sierpnia zaczynają się rozgrywki o Puchar Polski a później ligowe. Przymierzaliśmy się do przygotowań, od wczoraj mieliśmy zacząć treningi… Mam nadzieję, że tym zawodniczkom, które będą chciały nadal uprawiać piłkę nożną klub pozwoli odejść, niech poszukają sobie pracy gdzie indziej. Mam jeszcze nadzieję, że to nie koniec piłki nożnej kobiet w Krakowie, która ma piękne tradycje. To przecież tylko zawieszenie, a nie zlikwidowanie sekcji. Gdyby doszło do zaprzestania działalności nie byłoby już wtedy żadnej nadziei.

Autor artykułu: JŻ

Mazda jak drezyna

Monday, July 17th, 2000

Wczoraj w Krakowie na ul. Powstania Warszawskiego kierowca czerwonej mazdy jadąc z nadmierną szybkością wpadł w poślizg, bokiem uderzył w jeden ze słupów trakcyjnych i wylądował na torach tramwajowych. Przerwa w ruchu trwała ponad 20 minut.<p>
- Nie wiem jak to się stało – mówił w kilka minut po zajściu pechowy kierowca. – Było ślisko. Nagle wszystko mi zawirowało i kilka metrów przed sobą zobaczyłem słupy. Cudem udało mi się opanować wóz i uniknąć czołowego zderzenia.<p>
Mężczyzna, który wyszedł z wypadku prawie bez szwanku, chciał szybko zjechać z drogi nadjeżdżającemu właśnie tramwajowi, ale było to niemożliwe.<p>
- Mógł tylko posuwać się do przodu po torach jak drezyna – opowiada kobieta prowadząca jeden z unieruchomionych przez auto tramwajów. – Zamierzał widocznie tak dojechać do ronda, ale w końcu zakopał się i utknął na dobre.<p>
Samochód usunęli dźwigiem pracownicy pogotowia torowego MPK, wspólnie z ekipą pomocy drogowej. Kierowca mazdy był trzeźwy. Został ukarany mandatem i wrócił do domu.<p>
Fot.Jacek KOZIOŁ

Autor artykułu: KP

Otrzeźwienie kierowców

Monday, July 17th, 2000

W niedzielę w Krakowie i powiecie krakowskim nie przyłapano na drodze żadnego nietrzeźwego kierowcy. Od pijaków wolne były też wielickie drogi. Czyżby dlatego, że w sobotę zaczęły obowiązywać nowe, ostrzejsze kary dla kierowców, którzy siadając za kierownicą po jednym lub kilku głębszych powodują wypadki drogowe?<p>
- W sobotę zatrzymaliśmy na drogach Krakowa sześciu nietrzeźwych kierowców. Dwaj z nich byli sprawcami kolizji. W niedzielę nie stwierdziliśmy ani jednego przypadku prowadzenia auta przez nietrzeźwego kierowcę. Ale za wcześnie, by twierdzić, że to nowe przepisy wpłynęły na trzeźwość kierowców. Na taką ocenę musimy jeszcze trochę poczekać – powiedział nam aspirant Stefan Kołacz, oficer dyżurny Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Krakowie.<p>
Policjanci z komend powiatowych krakowskiej i wielickiej są większymi optymistami. Mają nadzieję, iż brak nietrzeźwych kierowców na ich drogach w sobotę i niedzielę to jednak efekt zaostrzenia sankcji za jazdę po pijanemu. <p>
W sobotę weszły w życie przepisy zaostrzające kary dla pijanych sprawców wypadków drogowych. Można za to m.in. dożywotnio stracić prawo jazdy. Najniższą karę za spowodowanie lekkiego wypadku zwiększono z jednego do dwóch miesięcy pozbawienia wolności. Przy poważniejszych minimalna kara wynosi już nie sześć, lecz dziewięć miesięcy pozbawienia wolności. Do tego dochodzą kary finansowe – od 3 do nawet 100 najniższych pensji. <p>
Kierowcy, którzy w sobotę po pijanemu spowodowali na krakowskich drogach kolizje, będą odpowiadać za swoje czyny jeszcze wg starych przepisów. Zmiany w tej materii zaczną obowiązywać dopiero od 15 grudnia. Wówczas nie tylko za doprowadzenie do niegroźnej kolizji, ale nawet za bezwypadkowe prowadzenie auta nietrzeźwy kierowca zostanie uznany przestępcą.

Autor artykułu: JGH

Śmierć za kierownicą

Monday, July 17th, 2000

Intensywny deszcz i weekendowo-wakacyjny brak koncentracji to przyczyny wielu wypadków i kolizji, do jakich doszło w sobotę i niedzielę na małopolskich drogach. Najpoważniejszy zdarzył się wczoraj na drodze z Krakowa do Wieliczki. Zginęła jedna osoba, siedem zostało rannych. <p>
W niedzielę wczesnym popołudniem jadący z Krakowa do Wieliczki pasażerski bus ford transit na mokrej drodze zjechał na przeciwny pas ruchu i zderzył się z dwoma autami osobowymi. Najpierw skasował cinquecento, potem ładę. Kierowca jadącego za nimi volkswagena ratując się przed zderzeniem wjechał do rowu. W wypadku zginął pasażer busa, siedem osób odniosło obrażenia. Wszystkich przewieziono do szpitali. Kierowca busa był całkowicie trzeźwy, policja ustala przyczyny wypadku.<p>
Około godz.16 na drodze z Kobyla w kierunku Chronowa w gminie Nowy Wiśnicz jadący od strony Chronowa polonez wypadł z jezdni na prawą stronę, wyłamał metalową barierę i przeleciał w powietrzu około 30 metrów nad rowem melioracyjnym. W wypadku zginęła jedna osoba. Spod poloneza wydobyto jeszcze trzy ranne ofiary wypadku. Dwie osoby przewieziono do bocheńskiego szpitala zaś jedną, w najcięższym stanie, do szpitala w Tarnowie. <p>
Tylko na terenie miasta Krakowa wczoraj do godz. 20 zanotowano 22 kolizje. Nie brakowało ich nigdzie. Pod wieczór na drodze z Krakowa do Kielc, w okolicy Słomnik doszło do dwóch kraks. W jednej zderzyły się cztery auta, w drugiej – trzy. Na szczęście nikomu nic złego się nie stało.

Autor artykułu: JGH, sal

Spóźniona zgoda na rowery

Friday, July 14th, 2000

Na krakowskim Rynku Głównym stanie jednak wypożyczalnia rowerów. Właściciel Marek Mucha zlokalizuje ją pod parasolem, obok kościoła św. Wojciecha. Radni z Dzielnicy I, którzy do tej pory sprzeciwiali się temu pomysłowi, wczoraj zmienili zdanie. Marek Mucha uważa, że został źle potraktowany przez urzędników: – Zgoda przyszła dopiero teraz, kiedy pół wakacji już minęłoÉ

Przypomnijmy – Marek Mucha, właściciel kilku czteroosobowych rowerów (na zdj.), wystąpił do Zarządu Dróg i Komunikacji o udostępnienie części płyty Rynku na prowadzenie letniej wypożyczalni.

- W ubiegłym roku udało mi się to bez problemu – twierdzi. – Wypożyczalnia funkcjonowała od czerwca do końca sierpnia.
W styczniu tego roku zmienił się jednak zarządca Rynku. Od Zarządu Gospodarki Komunalnej płytę przejął Zarząd Dróg.

- Nowy zarządca wystosował prośby o zaopiniowanie projektu do magistrackich wydziałów edukacji i kultury oraz architektury, a także dzielnicowych radnych – mówi Marek Mucha. – Ciekawe, że tylko radni nie chcieli wypożyczalni.

Konsekwencją decyzji Rady Dzielnicy była negatywna opinia zarządcy.

- Nie mieliśmy wyjścia – mówi Wojciech Litewka, dyrektor Zarządu Dróg i Komunikacji w Krakowie. – Skoro jednak radni zmienili zdanie, nic nie stoi na przeszkodzie by wypożyczalnia ponownie znałazła się tam, gdzie była w ubiegłym roku.

- Nie bardzo mi się to podoba, ale taka była wola większości kolegów – komentuje przewodniczący dzielnicowej rady Bogusław Krzeczkowski, który od początku ostro protestował przeciw wypożyczalni. – O tym, że zaakceptowaliśmy odwołanie właściciela od uchwały, negatywnie opiniującej lokalizację jego punktu usługowego w rynku, zdecydował krótki termin prowadzenia działalności.

Takie zakończenie sprawy zaskoczyło Marka Muchę: – Straciłem nadzieję na pozytywne rozpatrzenie odwołania – mówi. – Rowery zaś wywiozłem nad morze. Zanim je przywiozę z powrotem, upłynie kilka dni.

Właściciel wypożyczalni uważa, że został źle potraktowany przez pracowników wydziału handlu Zarządu Dróg i Komunikacji.
- Przetrzymywali moje dokumenty przez kilka miesięcy w szufladzie. Stąd całe zamieszanie – twierdzi. – Zgoda przyszła dopiero teraz, kiedy pół wakacji już minęłoÉ

Fot. Konrad Pawłowski

Autor artykułu: K.P.

Wisłoka bez Brożka

Thursday, July 13th, 2000

W sparingowym meczu KSZO Ostrowiec pokonał Wisłokę Dębica 2:1. Zespół z Ostrowca objął prowadzenie już w 8. min pojedynku. Dębiczanie, sugerując się podniesioną w górę chorągiewką arbitra liniowego, przyglądali się tylko jak Pikuta strzela do pustej bramki, a tymczasem sędzia główny gola uznał!

Niecodzienna strat nie zdeprymowała Wisłoki, która raczej niespodzewanie osiągnęła przewagę, wyraźnie przewyższając przeciwnika. Z kilku doskonałych sytuacji podbramkowych udało się jednak wykorzystać tylko jedną. Tuż przed przerwą, Pszeniczny ograł w polu karnym obrońcę i wyrównał po pojedynku jeden na jeden z bramkarzem.

Nie wystarczyło to jednak do osiągnięcia remisu. Ofensywnie grający dębiczanie zostali na 7. min przed końcem meczu skutecznie skontrowani. Po centrze ze skrzydła, Pater ubiegł Piątka i zdobył zwycięskiego gola.

W Wisłoce zabrakło Piotra Brożka, któremu odnowiła się kontuzja stopy, jakiej doznał w majowym pojedynku z Tłokami Gorzyce. Piłkarz nie uczestniczy w treningach, czekając na diagnozę lekarzy.

Przez 20 minut zaprezentował się natomiast Marek Nowak, 20-letni pomocnik Chemika Pustków, którego pozyskaniem dębicki klub jest poważnie zainteresowany.

KSZO Ostrowiec – WISŁOKA Dębica 2:1 (1:1)
Bramki: Pikuta 8, Pater 83 – Pszeniczny 45.

WISŁOKA: W. Piątek – Łukaczyński, Łętocha, Król – Stalec, Łoch, Gromala, Królikowski, Mitek (70. Nowak) – Pszeniczny (70. Urban), Wolański.

Autor artykułu: dnie

Ciekawscy kibice Hutnika

Thursday, July 13th, 2000

Hutnik wygrał z Proszowianką 3:2, ale wszystkich najbardziej zaskoczyli kibice, którzy bardzo licznie zjawili się na tym sparingu. Było ich więcej niż na wielu ligowych meczach hutnikówÉ Chcieli zobaczyć nowych zawodników, którzy w nadchodzącym sezonie mają grać w obu drużynach.

Krakowianie sprawdzili m.in. Wasilewskiego (Tomasza, nie jest krewnym Marcina) z Tomasovii; napastnika, który w ostatnim sezonie zdobył 20 goli. Ale na tym jednym meczu (przynajmniej na razie) się skończyło, gdyż trenerzy Kowalik i Targosz akurat mają młodych atakujących. Co nie znaczy, że Wasilewski grał źle.

Jeżeli zaś chodzi o Proszowiankę to powoli staje się ona jakby filią Wisły – wczoraj wystąpiło dziesięciu piłkarzy, którzy albo są wychowankami Białej Gwiazdy, albo występowali przy Reymonta.

Mecz – co było do przewidzenia – niczym nie zaskoczył, ale drużyny są przecież na pierwszym etapie letnich treningów. Choć kilka akcji było przedniej marki. M.in sprawnie wyprowadzane przez gości kontry kończące się (w dwóch przypadkach) sytuacjami sam na sam, czy tzw. oskrzydlające akcje Hutnika. Najładniejszą bramką było trafienie Kleszcza – po centrze z lewego skrzydła napastnik uderzył z woleja pod poprzeczkę.

HUTNIK Kraków – PROSZOWIANKA 3:2 (0:1)

Bramki: Komisarek 56 samobójcza, Chmiest 59, Danek 62 – Kusek 24, Kleszcz 78. Sędziował P. Maurek z Krakowa. Bez kartek – kary minutowe (jak w hokejuÉ). Widzów ok. 400.

HUTNIK: Kwedyczenko – Kostera, Bednarz, Szewczyk – Makuch, Lacabidze, Łatka, Kołodziej, Bernas – Chmiest, T. Wasilewski; grali też Skórski, Matusiak, Kępa, Danek, Jasiak, Białek, Poskrobko i Ciesielski.

PROSZOWIANKA: Ambrosiewicz – Kusek, Skrzyński, Świstak, Radwański – Piszczek, Weinar, Ankowski, Nowak – Krupa, Dzieński; grali też Kleszcz, Komisarek i Jędrszczyk.

Autor artykułu: BAT

Do kadry dopiero w sierpniu

Tuesday, July 11th, 2000

O tym, że Krystyna Szymańska-Lara walczy o powrót na koszykarski parkiet informowaliśmy już wiele razy. Ostatnio zawodniczka przebywała w Niemczech, gdzie w Gelsenkirchen poddawana była rehablitacji pod okiem doktora Ralfa Waltera.

Rekonwalescencja trochę się przedłuża dlatego koszykarka Wisły nie poleci z reprezentacją Polski do Brazylii, gdzie przygotowująca się do igrzysk w Sydney kadra rozegra spotkania kontrolne m.in. z reprezentacjami Kuby, Australii i oczywiście gospodarzy.

Powrót do reprezentacji opóźni się zatem, ale kibiców pani Krysi spragniemy uspokoić, gdyż koszykarka powinna już na początku sierpnia dołączyć do reprezentacji i być może weźmie udział w międzynarodowym turnieju we Francji, gdzie Polki zagrają z zespołami Francji, Brazylii, Australii lub Słowacji.

Krystyna Szymańska-Lara, która urazu więzadeł kolana lewego nabawiła się w marcu wiele razy podkreślała, że niczego nie będzie robić na siłę i najważniejsze jest zdrowie. Ostatnio bardzo intensywnie ćwiczyła i teraz będzie kontynuować indywidualne zajęcia w Polsce. Najpierw przejdzie badania lekarskie w Warszawie, a następnie uda się do Centiewa, gdzie pracować będzie głównie nad przygotowaniem kondycyjnym.

Autor artykułu: bk

Przyjadą wszyscy najlepsi

Tuesday, July 11th, 2000

W niedzielę na stadionie przy ul. Bronowickiej odbyły się otwarte mistrzostwa Krakowa w lekkiej atletyce. Chociaż nie przyjechała pod Wawel awizowana wcześniej skoczkini wzwyż, Donata Jancewicz zawody stały na niezłym poziomie. Kolejnymi dużymi zawodami lekkoatletycznymi rozgrywanymi w Krakowie będą mistrzostwa Polski. Właśnie o tych dwóch imprezach rozmawiamy z prezesem Krakowskiego Okręgowego Związku Lekkiej Atletyki, Romanem Kołodziejem.

- Panie prezesie jak ocenia Pan niedzielne mistrzostwa Krakowa?

- Ta impreza nie jest obligatoryjna dla zawodników naszych klubów. Dlatego na starcie zabrakło gwiazd krakowskiej lekkiej atletyki. Nie zmienia to faktu, że była to impreza udana. Wystartowało ponad 300 zawodników z 40 klubów. W związku z niedzielnymi zawodami naszła nas jedna konkluzja. W przyszłym roku, a także w następnych latach będziemy chcieli podnieść rangę tej imprezy. Mamy nadzieję, że nam się to uda i w kalendarzu krajowych imprez lekkoatletycznych mistrzostwa Krakowa znajdą swoje mocne miejsce.

- A jak wyglądają przygotowania do mistrzostw Polski?

- Odpowiadając krótko można powiedzieć, że wszystko przebiega zgodnie z planem. Mówiąc szczegółowo, a dotyczy to spraw organizacyjnych, wszystko co miało być o tej porze załatwione, zostało dograne. Zarezerwowane zostały już miejsca w hotelach, znamy kalendarz imprezy. Przypomnę tylko, że mistrzostwa zostaną rozegrane w dniach 4 – 6 sierpnia na stadionie AWF. Tak jak było to w roku ubiegłym.

- Kogo mogą spodziewać się kibice na starcie?

- W przeciwieństwie do mistrzostw Krakowa ta impreza obliguje do udziału w niej wszystkich najlepszych zawodników. I to bez względu czy mają już minima olimpijskie czy nie. Spodziewamy się zatem całej krajowej czołówki. Do Krakowa powinno przyjechać około 40 olimpijczyków, przygotowujących się do startu w Sydney. Nie wdając się w szczegółowy opis kalendarza imprezy powiem tylko, że większość konkurencji zostanie rozegrana na stadionie AWF. Chodziarze natomiast będą walczyć na deptaku przy Błoniach.

- Czy w porównianiu z ubiegłym rokiem dojdzie do zmian w organizacji imprezy?

- Nie, bo nie ma co zmieniać. Postaramy się aby mistrzostwa Polski przeprowadzone były sprawnie. Niestety nie będziemy mogli popisać się takimi atrakcjami jak ostatnio w Bydgoszczy. Mam tu na myśli m.in. telebimy, czy sztuczne światło. To jednak wiąże się tak z funduszami jak i infrastrukturą. Mimo wszystko mamy nadzieję, że dobrze zorganizujemy tą imprezę. Inaczej być nie może.

- A o dobre wyniki postarają się już zawodnicy…

- Mam nadzieję. Mistrzostwa Polski to zawsze jest impreza o dużej randze. Każdy chce się zaprezentować na niej z jak najlepszej strony. Wierzę zatem, że np. Robert Korzeniowski będzie chciał w swoim mieście pokazać na co go stać. Wierzę również, że ci zawodnicy, którzy mają już minima olimpijskie, będą chcieli potwierdzić swoją formę, a ci którzy jeszcze ich nie mają będą się starali je uzyskać. Emocji nie powinno zabraknąć.

Autor artykułu: Bartosz KARCZ