W dramatycznych dla krakowskiego Hutnika okolicznościach kończy się ten II-ligowy sezon. W ostatniej kolejce rozgrywek przychodzi zespołowi rozegrać mecz o ,wszystko” z gdańską Lechią i tylko zwycięstwo stwarza podopiecznym Jerzego Kowalika szansę na zapewnienie sobie ligowego bytu. Piszemy szansę, a nie pewność, bowiem układ tabeli jest taki, że w niesprzyjających okolicznościach nawet ta wygrana utrzymania się w lidze może nie zagwarantować.
Po wczorajszym treningu lekarz ekipy, Zbigniew Kargol, uznał, że zdoła postawić na nogi niesprawnego stopera, Grzebinogę.
- Paweł miał wysięk z kolana – mówi trener Jerzy Kowalik. – Lekarz ściągnął mu nagromadzony w kolanie płyn i wierzę, że Paweł będzie na mecz z Lechią sprawny.
- Grzebinoga raczej zagra, a kto nie zagra na pewno?
- Nie zagrają kontuzjowani Lacabidze, Białek i Radliński. Ze względu na 10 żółtą kartkę zagrać również nie może Łatka. W trakcie leczenia urazu jest Chmiest, ale w tym wypadku liczę na naszego lekarza.
- Jak zespół znosi psychicznie presję tej wygranej za wszelką cenę w ostatnim meczu ligowym?
- Bardzo dobrze, wszyscy wierzymy w zwycięstwo. Z tego co znam Lechię, wiem iż jest ona w naszym zasięgu. Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że psychiczna presja ma wpływ na każdego, ale jesteśmy na tyle lepsi od rywala, by sprostać zadaniu.
- Mimo wszystko zwycięstwo pewności utrzymania się też nie musi dać…
-…tych najgorszych wariantów w ogóle nie bierzemy pod uwagę. Utrzymamy się, ta wiara jest w zawodnikach, którzy w większości chcą pozostać na Suchych Stawach na następny sezon. A gra w III lidze się nam nie uśmiecha. Cieszy mnie, że krakowscy kibice, nie tylko ci związani z Hutnikiem, życzą nam osiągnięcia tego celu. Najbardziej kibicuje nam Wawel, który może się utrzymać w III lidze, o ile my do niej nie spadniemy.
Zespół Lechii prowadzi były szkoleniowiec Hutnika, Romuald Szukiełowicz. Ma on w składzie kilku piłkarzy z ogromnym doświadczeniem jak Golecki, Żuberek, Kugiel czy choćby Motyka, który przed laty w Hutniku występował. Grę gdańszczan w poprzedniej kolejce obserwował drugi trener Hutnika, Andrzej Targosz.
- Jest to drużyna o sporych możliwościach – mówi Andrzej Targosz. – Ale moim zdaniem słabsza od Hutnika i mając za sobą atut własnego boiska powinniśmy z nimi wygrać. Ich mecz z Rakowem był jednostronnym widowiskiem, przy czym wynik 4:1 raczej nie jest wskaźnikiem ich siły, tylko odzwierciedleniem słabości Rakowa.
Prezes Hutnika, Janusz Popiołek, zaprosił na dzisiejszy mecz z Lechią wielu gości, którzy deklarują, że są w stanie zadbać o przyszłość tej drużyny. Warunek oczywiście jeden: utrzymanie się w II lidze.
- Tak, to jest mecz-klucz do przyszłości Hutnika – mówi prezes Janusz Popiołek. – Od tych 90 minut gry w przypadku mającego 50 lat Hutnika zależy niemal wszystko. Ale nie chciałbym wytwarzać psychozy strachu, wierzę że wszystko skończy się po naszej myśli. Piłkarze też wiedzą o co grają, im bardzo na zwycięstwie zależy, więc powinni go osiągnąć. Tak, prawdą jest, że na razie nie mieliśmy pieniędzy na wypłacenie premii. Ale udało się nam w tym tygodniu przelać na konta piłkarzy ich pensje. To był wyjątkowo trudny sezon dla naszej drużyny, uważam że wszyscy zasłużyliśmy sobie na odrobinę radości, po szczęśliwym zakończeniu rozgrywek. O innych sprawach porozmawiamy później, a ja chciałbym zaprosić na ten mecz wszystkich kibiców, nie tylko z Nowej Huty, żebyśmy pomogli zespołowi wspólnie zachować II ligę dla Krakowa.
Autor artykułu: JK