Archive for May, 2000

Miodowy miesiąc ze śmiercią

Tuesday, May 30th, 2000

Młode małżeństwo, które w ubiegłym tygodniu padło ofiarą handlarzy pamiątek w RPA pochodzi z Tarnowa. Iga i Szymon spędzali w Republice Południowej Afryki miesiąc miodowy. On został zastrzelony, ona ciężko pobita.

Pobrali się dwa tygodnie temu, na początku maja. Iga pracowała w jednym z krakowskich biur podróży, Szymon, który pochodził z Lisiej Góry pod Tarnowem, w rodzinnej firmie swoich rodziców.

- Odradzano im ten ślub w maju, to zły miesiąc na tego rodzaju uroczystości. Uparli się jednak, mówili, że nie wierzą w przesądy – mówi znajoma młodych małżonków. – Zaraz też pojechali do Afryki. Ona przez swoje biuro podróży mogła taniej załatwić taką wycieczkę. Oboje biegle władali obcymi językami. W RPA mieli wynająć terenowy samochód i na własną rękę zwiedzać ten niebezpieczny kraj.

Szymon i Iga ukończyli I Liceum Ogólnokształcące w Tarnowie. On zdobył wykształcenie na studiach ekonomicznych, ona skończyła turystykę. Życie stało przed nimi otworem.

Dwa dni temu matka Igi pojechała do Kapsztadu, aby spotkać się z córką, która wciąż przebywa w szpitalu.

Autor artykułu: Krzysztof Fulara

Śmierć 7-letniego chłopca

Tuesday, May 30th, 2000

Siedmioletni chłopiec spod Limanowej zginął w minioną sobotę na podwórku swojego domu. Przez uchyloną szybę ,malucha” wcisnął głowę do środka i nie mógł jej wyjąć. Prawdopodobnie udusił się. Nieżywego malca znalazła jego 13-letnia siostra.

W godzinach przedpołudniowych do rodziców chłopaka przyjechał fiatem 126p ich sąsiad. Miał pomagać w pracach gospodarskich. Dorośli zajęli się pracą, chłopiec zaś bawił się koło samochodu. Najprawdopodobniej zauważył w pewnym momencie, że szyba auta jest uchylona. Włożył przez nią bokiem głowę do środka, a gdy ją przekręcił, nie mógł się już uwolnić z pułapki. Przed godziną 12 nie dającego oznak życia brata znalazła jego siostra. Zaalarmowała rodziców, ci wezwali pogotowie. Dziecka nie udało się uratować.

Autor artykułu: mik

Napad na konwój z pieniędzmi

Tuesday, May 30th, 2000

Około 300 tys. złotych padło łupem bandytów, którzy wczoraj około godziny 14, w miejscowości Wesoła koło Słomnik, napadli na konwojentów wiozących utarg ze stacji benzynowych. Akcję zaplanowali precyzyjnie.

Nubira, którą jechało dwóch ochroniarzy i kasjer, była prawdopodobnie śledzona na całej swojej trasie. W Wesołej, półtora kilometra od stacji w Słomnikach, ostatniej przed Krakowem, z której pobierano utarg, audi, kierowane przez jednego z bandytów uderzyło w tył nubiry i zepchnęło auto na przystanek autobusowy. W tym momencie nadjechała mazda z dwoma innymi bandziorami. Ochroniarze, nie byli waleczni jak lwy. Zachowali się jak normalni ludzie, czyli zabarykadowali się w aucie. Ten sposób obrony pieniędzy był nieskuteczny. Bandyci dysponujący bronią palną wybili szybę, sterroryzowali konwojentów, ,rzucili ich na ziemię”, po czym zabrali przewożoną gotówkę. Nim przesiedli się do mazdy, podpalili audi (na zdjęciu) i odjechali w kierunku Ratajowa. Wkrótce policjanci odnaleźli spaloną mazdę w lesie koło Marszowic. Stąd już tylko krok do Krakowa. Nim policja zorganizowała blokady i rozpoczęła pościg bandyci prawdopodobnie liczyli już łup w melinie.

Na drodze z Krakowa w kierunku Słomnik, ustawiono dwie blokady. Chyba raczej dla zasady. Wokół spalonego audi w Wesołej tłum gapiów. Policyjna ekipa dokonuje pomiarów, sprawdza tor jazdy samochodu, analizuje, w którym miejscu rozpoczęło się spychanie nubiry na pobocze. Wokół pełno piany, którą strażacy usiłowali ugasić płonące auto. Patrząc na to co z niego zostało, raczej trudno będzie znaleźć ślady przestępców.

Bandyci dokładnie zaplanowali napad. Tuż za przystankiem droga rozwidla się. W lewo na Ratajów, w prawo na Olkusz. Wybrali tę mniej uczęszczaną.

- Widziałem jakieś auto, tak około godziny 14. ,Grzało” tą drogą chyba ze 150 na godzinę. Aż pomyślałem sobie: wariat czy co? Za chwilę wpada sąsiadka i opowiada, że był napad, że podobno tędy uciekali – mężczyzna mówi ze zrozumiałym przejęciem. Prawie widział bandytów!

Rzecz w tym, że tak naprawdę nikt niczego nie widział. Stąd plotki, że sprawcy porwali ze sobą kasjera.

- Żadnego porwania nie było. Kasjer odnalazł się na miejscu zdarzenia – mówi nadkomisarz Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji. – Zabrali pieniądze i dwa pistolety ochroniarzy.

Inny z mieszkańców Wesołej Andrzej Ś. dyskutuje z sąsiadem Zbigniewem G. Rozmowa ma charakter refleksyjny. Obaj zgadzają się co do tego, że bandyci wiedzieli co robią.

- Przecież oni zgarnęli utarg praktycznie z dwóch dni. W niedzielę banki są nieczynne. Może nawet z trzech, zakładając, że i sobotnie pieniądze pozostały w kasie. Obaj zgodni są także, że bezczelność bandytów bierze się z poczucia bezkarności.

- ,Za komuny”, jakby u gościa znaleźli broń, to miałby za swoje. Nie żadne tam telewizory w celi itd. Panie, za dobre sprawowanie pozwalano więźniom pracować w Ruszczy na torach. Teraz mają przepustki, słabe zdrowie, itd. No to robią, co robią – komentują ludzie.

Koło spalonego audi grupka wiejskich młodzieńców na rowerach rozważa szanse znalezienia napastników. Ich zdaniem są równe zeru. Policja na ten sam temat milczy.

Na zdj. spalony samochód bandytów

Fot. Konstanty Migdał

Autor artykułu: Konstanty Migdał

Budujemy drugą zakopiankę

Saturday, May 27th, 2000

Już w czerwcu rozpoczną się prace przy modernizacji i dobudowie drugiego pasa zakopianki między Chabówką i Rdzawką. – To niemal historyczna chwila, na tej drodze nie robiło się nic od ćwierć wieku – powiedział Zbigniew Rapciak, szef małopolskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Publicznych. W ciągu najbliższych lat przebudowana zostanie niemal cała droga między Krakowem i Zakopanem. (more…)

Pingpongowy puchar nie dla Wandy

Friday, May 26th, 2000

Krakowianki stanęły wczoraj przed szansą zdobycia po raz trzeci Pucharu Polski. Sztuka ta jednak nie powiodła się, gdyż wrocławskie akademiczki były wyraźnie lepsze i wygrały gładko. Wanda Kraków – AZS Politechnika Wrocław 0:4

Pierwsza do stołu ze strony gospodyń podeszła Chinka Liu Feng i przegrała pierwszą partię z Pauliną Narkiewicz 16:21. W rewanżu rozbiła rywalkę do ośmiu, ale w kolejnej partii przegrała już do 17. W następnej parze spotkały się Jolanta Szatko-Nowak i dobrze znana krakowskim kibicom Anna Kursakowa, mająca w swej karierze występy w Wandzie. Tylko pierwszego seta wygrała pani Jola, dwa następne przegrywając.
Anna Rączka zmierzyła się z Aliną Mikijaniec i wszyscy sądzili, że nie będzie miała żadnych szans w tej konfrontacji. Pojedynek niespodziewanie okazał się bardzo emocjonujący. Mimo, że krakowianka przegrywała 17:20 zdobyła następnie pięć punktów z rzędu i wygrała! W następnym secie przegrywała, ale zdołała wyjść na prowadzenie 17:16 i gdy zdobyła kolejny punkt, wykazała się postawą fair play, przyznając się do nieprzepisowego zagrania. Mikijaniec po chwili wyrównała i wygrała tę partię, podobnie jak następną. Brawa za uczciwość dla młodej reprezentantki Wandy!
Tak więc krakowianki przegrywały 0:3 i nie były już w stanie podjąć skutecznej walki – musiałyby bowiem wygrać wszystkie kolejne cztery pojedynki. Nie zdobyły nawet honorowego punktu, gdyż gra deblowa zakończyła się ich porażką 1:2.

Autor artykułu: (Żuk)

Mróz na trasie kolarzy

Friday, May 26th, 2000

Czwarty etap Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków z Wadowic do Nowego Sącza długości 181 kilometrów zapowiadał się bardzo atrakcyjnie. Trasa była najeżona górskimi premiami (w tym trzema pierwszej kategorii).

Różnice w czołówce były bowiem minimalne, a liderujący Arkadiusz Wojtas z Mroza Supradyn Witaminy miał tylko 5 sekund przewagi nad drugim w klasyfikacji Piotrem Przydziałem z MAT Ceresit CCC.

Przed pierwszym lotnym finiszem w Wadowicach uformowała się trzyosobowa ucieczka: Krzysztof Maciejewski z Atlasa Lukullusa Ambry, Sławomir Chrzanowski z MAT-u Ceresit i Jarosław Rębiewski z Legii Bazyliszek. Rozstrzygali oni między sobą kolejne lotne i górskie finisze, zyskując nawet 3,5-minutową przewagę nad grupą.

Trójka wjechała jeszcze razem na premię górską I kategorii na Przysłopie na 121 km, ale wkrótce dołączyli do niej kolejni kolarze: Rafał Kazimierczak z Mikomaxu oraz dwójka z KTK Winiar Kalisz: Arkadiusz Korycki oraz Mateusz Mróz.

Za lotną premią w Limanowej peleton wchłonął śmiałków. Do mety było już niedaleko i w grupie doszło do kolejnych konfiguracji. Próbowała odjechać czwórka z Wojciechem Pawlakiem z Atlasa który tracił przed tym etapem tylko 24 sekundy, ale zostali schwytani. Na końcowych metrach przed metą w Nowym Sączu grupę ciągnął Wojtas, ale musiał spasować i na finiszu po bruku najlepszy okazał się jego klubowy kolega Litwin Remigius Lupeikis, pokonując minimalnie Artura Krzeszowca i Ukraińca Aleksandra Nakaznyja.
Arkadiusz Wojtas zachował przodownictwo. Za to wicelider wyścigu – Piotr Przydział stracił jednak ponad trzy minuty i doskonałe miejsce, które zajął zwycięzca wczorajszego etapu. Zawodnik zerwał ścięgno Achillesa i dziś już na pewno nie wystartuje.

Klasyfikacja generalna: 1. Arkadiusz Wojtas (Mróz Supradyn Witaminy) – 10:40.34, 2. Lupeikis – 16 sekund straty, 3. Piotr Chmielewski (Mróz) – 17, 4. Pawlak – 24, 5. Krzeszowiec – 26, 6. Zbigniew Piątek (MAT Ceresit CCC) – 28.

Autor artykułu: (Żuk)

Bezpieczne lasy

Wednesday, May 24th, 2000

Lasy małopolskie są bezpieczne, osnuja gwiaździsta, która zaatakowała setki tysięcy hektarów lasów na północy i w centrum Polski, do nas nie dotarła.

Larwy osnui objadają igły sosny. Jeżeli szkodnik nie zostanie zwalczony może doprowadzić, że w ciągu kilku lat drzewostan sosnowy zostanie zniszczony.

- W lasach tarnowskich, to znaczy na terenie Nadleśnictwa Dąbrowy Tarnowskiej i Dębicy, mieliśmy problem z osnują w ubiegłym roku. Zaatakowała osnuja gwiaździsta i czerwonogłowa. Prowadzony był oprysk, ale zabieg ten okazał się na tyle skuteczny, iż w tym roku nie ma konieczności jego powtarzania – informuje Jan Widełka naczelnik Wydziału Ochrony Lasów Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krakowie.

Tymczasem lasy Polski północnej i centralnej czeka żmudna akcja pryskania chemicznego drzewostanu sosnowego. Przewiduje się, że akcją objętych zostanie około 250 tysięcy hektarów lasu.

- Nasz drzewostan jest zdrowy. Ubiegłoroczny oprysk był prowadzony z helikopterów. Uważamy, że do celów ochrony lasów są one o wiele skuteczniejsze niż samoloty. Mogą lądować niemal w każdym miejscu i opryskiwać z niższego pułapu – twierdzi naczelnik Widełka.

Autor artykułu: (KF)

Okupacja szkoły

Wednesday, May 24th, 2000

Grupa mieszkańców Czerwiennego Górnego uniemożliwiła we wtorek pracę komisji gminnej, powołanej do przejęcia szkoły od zwolnionej dzień wcześniej dyrektorki Anny Słodyczki. Rodzice zapowiadają obronę zwolnionej, łącznie z okupacją budynku. Zarząd Gminy nie widzi potrzeby negocjowania z komitetem.

Na poniedziałkowym zebraniu Zarządu Gminy Czarny Dunajec pojawili się rodzice z Czerwienego wraz z dyrektorką miejscowej szkoły, Anną Słodyczką. Rodzice chcieli środków na dowożenie swoich dzieci do gimnazjum w Sierockiem, już na terenie gminy Biały Dunajec. Do scysji między dyrektorką a odpowiedzialną za oświatę wicewójt Marią Ramską doszło z powodu projektu arkusza organizacyjnego szkoły. Już po odjeżdzie delegacji zarząd niespodziewanie zdecydował o odwołaniu Słodyczkowej ze stanowiska dyrektorki.

- Lista zarzutów zawiera 12 punktów – mówi wicewójt Józef Bobek, który nie chce wchodzić w szczegóły, tłumacząc się ochroną danych osobowych. Jak tłumaczy, zarzuty dotyczyły niewykonywania poleceń Zarządu, czego władze gminy nie mogły już dłużej tolerować. Sprawa odwołania dojrzewała od dawna, a poniedziałkowy ,najazd Czerwiennego” na Zarząd tylko ją przyspieszył. Zarząd był jednomyśny, głosował także honorowy wójt i poseł Kazimierz Dzielski, decyzja była konsultowana z przewodniczącym i wiceprzewodniczącym Rady Gminy.

Wczoraj po godzinie 11 w szkole niespodziewanie pojawili się wicewójtowie i trzej pracownicy wydziału oświaty, powołani do komisji inwentaryzacyjnej, która od razu miała przystąpić do przejęcia szkoły. Dyrektor Słodyczkowej wręczono decyzję o odwołaniu, jej obowiązki powierzono od razu dyrektorce sąsiedniej szkoły, Bogumile Bobrowskiej. Dalsze prace komisji uniemożliwiła jednak ok. 10 osobowa grupa rodziców, po bezowocnej dyskusji między wójtami a rodzicami, przedstawiciele gminy odjechali. Rodzice na miejscu powołali komitet obrony dyrektorki, przystąpili do okupacji budynku, chcą też szukać prawnych możliwości podważenia natychmiastowego trybu wykonalności zwolnienia. Protest przeciwko nowej dyrektorce podobno przygotowują również nauczyciele.

- Nie rozumiemy, jak Zarząd Gminy może tak działać, dyrektorka jest dla nich niewygodna, to gra z ich strony – powiedział nam Władysław Słodyczka z komitetu – Cała wieś i nauczyciele solidaryzują się z nami.

- Nie widzę powodu, aby Zarząd miał zmieniać decyzję ani negocjować z komitetem, który jest utworzony przez grupę rodzinną pani dyrektor – uważa wójt Bobek. – Nie ma powodu robić tragedii, pani dyrektor będzie pracować nadal jako pedagog. Jak rodzice uniemożliwią pracę szkoły, to tylko ze szkodą dla swoich dzieci.

Autor artykułu: (KS)

Zamiast ubywać, przybywa kupców

Wednesday, May 24th, 2000

O 100 proc. wzrosły opłaty targowe na bazarze Stara Sandecja w Nowym Sączu, gdzie teoretycznie nie powinno już być żadnego handlu. Kupcy, którzy tam jeszcze się uchowali, a nawet cudownie rozmnożyli, twierdzą, że magistrat chce ich wykończyć ekonomicznie.

Protestuje Ryszard Nowak z zarządu, tłumacząc, że to wewnętrzna sprawa między nimi, a spółką Dragon, dzierżawcą placu, którego też już tam nie powinno być. Od piątku za metr kw. żwiru na Starej Snadecji zamiast 2 zł trzeba zapłacić 4 zł. Za budę opłata skoczyła z 200 do 450 zł. Natomiast kawałek ławy (2,5 m) podrożał do 15 zł dziennie.

- Postawiono nas pod murem, musimy płacić, bo nie mamy gdzie się wynieść – skarżą się kupcy.

Ci sami inkasenci przychodzą do nich po pieniądze, ale na kwicie zamiast nazwiska dzierżawcy Marka Kądzielawy pojawiała się spółka ,Dragon”, którą pan Marek zawarł z kuzynem jednego z członków Zarządu Miasta.

- W ratuszu obiecano, że do 25 maja uregulują handel na Starej Sandecji na nowych zasadach i dadzą nam trochę czasu – mówi Barbara Polak, która sprzedaje używaną odzież. Czeka na otwarcie Hali Przełom przy ul. Kopernika.

Prosili magistrat o parę miesięcy zwłoki z przeprowadzką. Chcieli się na piśmie zobowiązać, że usuną się dobrowolnie ze Starej Sandecji w dniu sprzedaży lub rozpoczęcia przetargu na ten ostatni, duży plac w centrum Nowego Sącza. Zabezpieczeniem dla miasta miał być weksel in blanco na 10 tys. zł od każdej budy.

Zamiast odpowiedzi Zarząd nałożył na spółkę ,Dragon” przewidzianą umową dzierżawy karę w wysokości 500 proc. dotychczas płaconego czynszu, a spółka, naturalnie, ,podzieliła się” kosztami z handlarzami.

- To była jedna z setek propozycji, która się pojawiła – mówi o ofercie kupców Ryszard Nowak z Zarządu Miasta. Przypomina, że 29 lutego wygasła i tak przedłużona umowa dzierżawy placu. Do końca lutego spółka ,Dragon” miała go zwrócić gminie, przywracając temu miejscu pierwotny wygląd. Gdy tak się nie stało, dzierżawcy wlepiono karę. Spółka ,Dragon” zalega w Urzędzie Miasta na 69 tys. zł.

- Przecież nie sprowadzę buldożera i siłą nie usunę kupców z placu, muszę mieć sądowy nakaz eksmisji – mówi Marek Kądzielawa, przyznając, że przerzucił karę na kupców, choć nie w takim wymiarze, jakby należało. Kądzielawa uważa, że handlarze wytrzymają podwyżkę i dziwi się, że ratusz chce udusić kurę, która znosi złote jaja.

- 36 tysięcy złotych miesięcznie za 30 arów, czyli 4,2 miliarda starych złotych rocznie, na czym innym miasto tyle zarabia? – pyta przedsiębiorca, który na Starej Sandecji zrobił interes życia.

Wydawało się, że dyżurny temat handlu na Starej Sandecji skończył się, ale według znawców on się dopiero zaczyna. Zdaniem Ryszarda Nowaka na placu zostało już tylko 13 podmiotów gospodarczych, dla których zabrakło miejsca w Pasażu Grodzkim, tymczasem gołym okiem widać, że handlujących jest dużo, dużo więcej. Prawda jest taka, że po powstaniu hipermarketu real sklepy w Nowym Sączu padają jeden za drugim. Detalistom opłaca się jedynie handlować na placach i efekt jest taki, że na Starej Sandecji zamiast ubywać, przybywa sprzedawców. Tymczasem władze ani myślą dłużej tolerować budy i kramy w sercu, aspirującego do Europy miasta. Niestety, pierwsza próba sprzedaży Starej Sandecji pod legendarne już centrum administracyjno-hotelowe nie powiodła się, pomimo rozesłania ofert na całą Polskę. Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że placem interesuje się trzech nowych i ponoć poważnych inwestorów, a jednego to nawet ściągnął pewien parlamentarzysta. Nikt jednak nie kupi placu z setką kramów na karku. A za tymi straganami kryją się żywi ludzie, nieraz wielodzietne rodziny, które utrzymują się z handlu bazarowego iÉ kółko się zamyka.

- Tamta pani, to samotna matka z trójką dzieci, ci państwo mają piątkę dzieci na utrzymaniu – pokazuje Barbara Polak na interesiki sąsiadów.

Ludzie chętnie kupują na bazarze. Fot. Henryk SZEWCZYK

Autor artykułu: (HSZ)

KRAKÓW: Najpiękniejsze z Małopolski

Monday, May 22nd, 2000

W klubie 38-10,5 Club w Krakowie odbył się finał miss Małopolski. O koronę najpiękniejszej walczyły 23 dziewczyny. Jury pod przewodnictwem Piotra Szymborskiego na miss Małopolski wybrało Iwonę Malczak, 23-letnią studentkę prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, zdobywczynię korony najpiękniejszej krakowianki. Natomiast w sobotę w Chrzanowie odbył się finał rywalizacji o tytuł najpiękniejszej nastolatki naszego regionu. Obu imprezom patronowała “Gazeta Krakowska”.

W tym roku konkurs miss Polski został przeprowadzony w odmiennej formule. Jego organizatorem w naszym województwie jest Rores Models. W kwalifikacjach do konkursów lokalnych (w 10 miastach) wzięło udział aż 300 dorosłych panien i 400 nastolatek.

W krakowskim finale kandydatki wystąpiły w 3 prezentacjach: letniej kolekcji Madonna Fashion Collection, strojach kąpielowych Dama Kier oraz sukni wieczorowej. Prezentacje miss i modelek uzupełnił show 8-krotnej mistrzyni Polski w gimnastyce, a ostatnio wicemistrzyni w fitness Kasi Kaliszewskiej oraz występ Baletu Form Nowoczesnych AGH. (mas)

Na zdjęciu najpiękniejsze Małopolanki w komplecie. Pierwsza po prawej Iwona Malczak, obok niej I wicemiss Małopolski Magdalena Korzeniowska z Oświęcimia, II wicemiss Monika Bocheńska z Nowego Targu, III wicemiss Patrycja Rajewska z Nowego Sącza. Fot. Marian SATAŁA

Autor artykułu: (mas)